7. Recenzja „Demony. Grzech pierworodny” – Lisa Desrochers

19:36

UWAGA! RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z PIERWSZEJ CZĘŚCI [DEMONY. POKUSA]! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ! 
„Możesz zabrać diabła z Piekła, ale Piekła z diabła nie wytrzebisz.”
Frannie to zwykła dziewczyna z niezwykłymi zdolnościami i jeszcze bardziej niezwykłym chłopakiem. Stara się kontrolować swoje moce, choć nie do końca jej się to udaje. Czuje się szczęśliwa mimo wszystkich rzeczy, które wydarzyły się w jej życiu. Dowiedziała się wielu rzeczy o których zwykły śmiertelnik nie ma pojęcia. Choć chce żyć tak jak dawniej dużo spraw nie daje jej spokoju. Nie zdaje sobie sprawy na jakie niebezpieczeństwo się naraża. Nie wie, że to nie koniec jej zatargów z Piekłem.

Druga część jest bardzo ciekawa. Mimo, że nie wciągnęła mnie tak jak jej poprzedniczka uważam, że jest jedną z lepszych kontynuacji. Na początku książki życie Frannie jest bardzo spokojne. Spotyka się ze swoim chłopakiem, który był demonem. I jest pod ochroną anioła stróża. Nic nie może pójść źle. Luc bardzo się o nią troszczy i pilnuje kiedy tylko się da. Przeczuwa, że Piekło tak łatwo nie odpuści, takiej zdobyczy. Matt stara się być jak najlepszym aniołem i chodzi za siostrą krok w krok, ale jego uwagę rozprasza nowa sąsiadka Luca – Lili. Wie, że nie może jej ulec, ale czy da radę się powstrzymywać w nieskończoność?

Od samego początku przeczuwałam, że nie będzie to cudowne zakończenie. Myślałam, że anioł stróż powinien bardziej zajmować się swoją podopieczną niż jej związkiem z byłym demonem. Jestem  świeżo po lekturze, więc może nie myślę racjonalnie, ale sądzę że znajdzie się w całej pozycji kilka niedociągnięć. Choć muszę przyznać, że tutaj skakanie między postaciami mnie tak nie denerwowało jak w pierwszej części „Płonącego stosu”. Dało się nie zgubić między bohaterami i odnaleźć akcję.

W tej części zabrakło mi Gabe’a. Zostawił Matta samego na straży, nie wiedząc na co się porywa. Ale dlatego że jego nie było, Frannie w końcu była zdecydowana co do wyboru chłopaka. Osobiście dziwi mnie to, że może chcieć ich obu. Przecież oni są z dwóch różnych bajek. I to dosłownie. Są całkiem odmienni, choć oboje ją kochają. A ona kocha ich. I wie, że nie może pragnąć anioła, bo zniszczy go.  Przez nią straci skrzydła.

Cała książka jest trochę zagmatwana, ale da się ją czytać. Nie dorównuje poprzedniczce, ale ma coś urzekającego w sobie. A swoim zakończeniem zaskakuje czytelnika i każdy ma ochotę na więcej. Myślę że osoby lubiące tematykę Nieba i Piekła będą zachwycone obiema częściami tej historii.

Moja ocena: 7/10

1 komentarze

  1. Jakoś nie ciągnie mnie do tej serii, więc sobie daruję :D

    OdpowiedzUsuń