8. Recenzja „Płonący stos. Kamienne skrzydło, Naszyjnik wody” – Cate Tiernan

16:58

UWAGA! RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z PIERWSZEJ CZĘŚCI [KIELICH WIATRU, KRĄG POPIOŁÓW]! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!
„Teraz, leżąc w swoim łóżku, świadoma tego, co zrobiłam wczoraj, a zniszczyłam coś pięknego dla własnych celów, zaczęłam cicho płakać. Richard się mylił. Nie byłam nic warta. Nic.”
Dalsze losy bliźniaczek rozdzielonych po urodzeniu, starających się okiełznać swoje magiczne zdolności. Przygotowują się do czarodziejskiego rytuału, który może przynieść im nieśmiertelność. Nie są zdecydowane co do przyjęcia takiego daru. Clio stara się namówić Thais na życie wieczne, niestety dziewczyna nie wie czy to aby na pewno jest taki dobry pomysł. Patrzeć jak wszyscy wokół ciebie starzeją się, a w końcu umierają. Czy da się tak istnieć? Czy nie zdziwaczeją tak jak większość członków Treize?

W tym tomie dziewczyny borykają się z problemami dotyczącymi rytuału. Jak wiele osób z Treize nie chcą brać udziału w takiej magii. Boją się skutków, bo nie mają pojęcia co może im się przytrafić. Najgorzej ma Thais. Jest nowa w sprawie magii i dopiero zaczyna od podstaw. Nie zna się na byciu czarownicą i nie wie jakie są tego konsekwencje. Obawia się swoich mocy, a gdy przez przypadek dowiaduje się o mrocznej bliźniaczce ma bardzo złe przeczucia. Z jednej strony chce wieść normalne życie jak do tej pory, a z drugiej ma ochotę zagłębiać się w świat magii, tak dobrze znany jej siostrze. Co zrobi Thais? Czy podda się i zostawi Clio samą? A może zostanie i będzie coraz lepiej poznawać świat swojej rodziny?

Nie oceniam tej serii bardzo pozytywnie. Choć w tej części trochę mniej mi przeszkadzało skakanie między bohaterami. Według mnie temu cyklowi czegoś brakuje. Jakiejś magii zawartej w każdej podobnej książce. Całość jest bardzo spokojna i nie ma w niej nic urzekającego. Przez cały czas nie potrafiłam się skupić na lekturze. Zdecydowanie wolę, gdy coś się dzieje. Sądzę, że to taka obyczajówka z elementami czarodziejskimi. Naprawdę słabymi.

Po zdumiewającej serii „Ukochany nieśmiertelny” po autorce spodziewałam się czegoś dużo ciekawszego. Sam opis bardziej przyciąga czytelnika niż treść. Nie sądziłam, że tak fantastycznie zapowiadającą się serię można tak zepsuć. Jestem naprawdę zawiedziona, a w szczególności zakończeniem. Nic nie zostało wyjaśnione. Według mnie to autorka zostawiła sobie furtkę w razie jakby chciała przedłużyć tą serię. Choć wystarczyłoby dopisać ze dwa rozdziały…

Książka jest napisana w sposób interesująco denerwujący. Obie dziewczyny głupieją i nie wiedzą co ze sobą zrobić.  A w treści nie czuje się ich emocji, tylko zwykłe litery wydrukowane na papierze. Ta pozycja nie przemawia swoim głosem, jest za cicha. Nie sądzę by cokolwiek mogło to zmienić.

Moja ocena: 5/10

0 komentarze