39. Recenzja Trylogia Syrena – Tricia Rayburn

17:16

„Woda potrafi zmieniać kierunek, nabierać rozpędu i bez ostrzeżenia porywać cię za horyzont.”
Vanessa to zwykła nastolatka, która każde wakacje spędza w nadmorskiej mieścinie jaką jest Winter Harbor. Razem z rodzicami i starszą siostrą Justine każdego lata wyjeżdżają z tłocznego Bostonu by napełnić akumulatory nową energią. Dziewczyny zwykle spędzają czas ze swoimi sąsiadami, młodszym Calebem i jego bratem Simonem. Justine jest po uszy zakochana w młodszym z braci, z wzajemnością, ale po niefortunnych wydarzeniach nad urwiskiem ginie tragicznie. Całe miasteczko jest wstrząśnięte. Zwłaszcza, że ostatnio coraz częściej odnajduje się w wodzie martwych mężczyzn z przerażającymi uśmiechami na twarzach. Jedynym wytłumaczeniem tego zjawiska są mityczne stwory zamieszkujące głębiny oceanów. Syreny. Złe istoty żywiące się energią mężczyzn. Nic nie stanie im na drodze w stanięciu na szczycie świata, więc dlaczego Vanessa wraz z Simonem próbują im przeszkodzić?

Po dziwnych wydarzeniach w Winter Harbor ostatniego lata Vanessa spokojnie wróciła do Bostonu. Nadal czuje pustkę, którą pozostawiła po sobie Justine, ale stara się poradzić sobie jak najlepiej. Od niedawna mieszka z nią i rodzicami, jej przyjaciółka, która wróciła razem z nimi z Winter Harbor. Razem chodzą do szkoły i starają się zapomnieć o tym co spotkało je w lecie. Ale niestety te wydarzenia nie dają o sobie tak łatwo zapomnieć. Odkąd Vanessa przeszła transformację w syrenę by zapobiec zrealizowaniu zabójczego planu złych istot morskich, nie czuje się dobrze. Musi pić co dzień hektolitry słonej wody, bądź kąpać się w niej. Każde jedzenie jest dodatkowo przez nią solone, aby zapobiec tak szybkiemu wysuszaniu się skóry. Dziewczyna metodą prób i błędów sama doszła do takich wniosków, ale poznanie swojej biologicznej matki sprawiło, że w końcu dowiedziała się bardzo wiele o syrenach, choć nie wszystkiego. Zanim poznała wszystkie sekrety tych morskich istot kolejny raz musiała się z nimi zmierzyć.

Minął rok od śmierci Justine i pokonania zabójczych syren. Vanessa wraz z rodzicami jak co rok wybierają się do Winter Harbor na wakacje, ale nie zamierzają mieszkać w domku, w którym do tej pory pomieszkiwali. Kupili nowy dom, blisko oceanu , aby dziewczyna nie musiała daleko odchodzić żeby popływać. Vanessa stara się wrócić do normalności. Zaczyna pracę w restauracji rybnej „U Betty”, którą od niedawna prowadzi jej przyjaciółka, tyle że nie ma dużej klienteli. Wydarzenia z zeszłego roku sprawiły, że ludzie zaczęli się bać przyjeżdżać do tego turystycznego miasta. Straciło ono wiele na renomie, a tegoroczne zbrodnie kobiet sprawiają, że turyści jeszcze bardziej boją się przyjeżdżać do tego uroczego miasteczka. Vanessa wraz z przyjaciółmi próbują odkryć kto stoi za morderstwami, ale czy warto jest się w to mieszać? Może lepiej byłoby pozostać w cieniu i nie rzucać się w oczy? Bo ludzie gadają i zaczynają wymyślać coraz to ciekawsze wytłumaczenia tych tajemniczych wydarzeń.

Cała trylogia napisana jest językiem dość prostym i nie ma wielkich trudności z domyśleniem się co miała na myśli autorka. Całość jest pokazana z perspektywy Vanessy, dlatego odczuwamy to co ona czuje i jak widzi otaczający ją świat. Myślę jednak, że dodanie tutaj trzecio osobowej narracji i pokazywanie historii z różnych perspektyw byłoby ciekawsze i wprowadziłoby czytelnika w tą opowieść dużo szybciej. Dodatkowo styl pisarski nie wyróżnia się niczym szczególnym. Nie ma interesujących zwrotów akcji czy metaforycznych podejść do świata. Jedyną charakterystyczną sprawą jest zakończenie rozdziału. Chodzi o to, że rozdział często kończy się w najmniej spodziewanym momencie, a kolejny zaczyna się wydarzeniami kilka dni później. Sprawia to, że książki mają takie znaki STOP. Zaczynasz się naprawdę wkręcać w akcję, ale nagle się ona kończy i wszystko dość enigmatycznie jest wyjaśnione w kolejnym rozdziale. Może i jest coś oryginalnego, ale takie postępowanie zabija całą akcję, a to najgorsze co może być.

Największymi plusami tych książek są okładki i wodorosty przy numerach strony. Grafik bardzo ciekawie przedstawił morski świat, choć ja najbardziej lubię okładkę do trzeciej serii. Poza tym w ogóle ostatnia część była najlepsza i pod względem grafiki i pod względem fabuły. Widać, że autorka poprawiła trochę pióro, choć oczywiście nadal spotyka się wiele błędów. Dla mnie jako miłośniczki elementów mitycznych/nadnaturalnych/fantastycznych ta seria była zbyt obyczajowa. Syreny były delikatnym dodatkiem do miłosnych przygód Vanessy. Nic nadzwyczajnego. Poza tym wiele momentów dało się przewidzieć. Wydaje mi się, że im więcej człowiek czyta tym szybciej wyłapuje trochę mniej ważne momenty, które później w książce odgrywają znaczącą rolę. Dlatego wcześniej potrafimy wskazać kto stoi za wszystkimi zbrodniami. Ja od niedawna coraz częściej potrafię znaleźć winnego, zanim zrobi to bohaterka, dlatego nie czuję tak wielkiej satysfakcji z czytania książek, choć i tak nadal to robię :)

Ta trylogia nie jest dla osób szukających fajnego kryminału czy ciekawej historii fantastycznej o syrenach. Tak naprawdę to niewiele jest tam wyjaśnione o tych morskich stworzeniach. Według mnie ta seria bardziej przypadnie do gustu nastolatkom, które szukają historii miłosnej pełnej zakrętów i wybojów. Gdzie nie łatwo jest być razem.

Moja ocena: 5/10 

5 komentarze

  1. A taką ochotę miałam na te książki :c Kolejna lekcja, żeby nie oceniać po okładce.
    Obserwuję + zapraszam do mnie : opolnocywbibliotece.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obserwuje w sensie, że będę zaglądać często bo ciekawie piszesz :)

      Usuń
  2. Nie czytałam ostatniej części, ale poprzednie były nawet okej. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie ciągnie mnie do tej trylogii, wydaje mi się taka... nijaka, nie wiem dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam jedynie tom pierwszy i chociaż nie było to, to czego oczekiwałam to i tak mam zamiar sięgnąć po kolejne tomy :D Po prostu nie lubię zostawiać niedokończonych serii,trylogii. No może w sporadycznych przypadkach :P

    OdpowiedzUsuń