51. Recenzja „Nieświęte duchy” – Stacia Kane

00:09

„Jeżeli życie czegoś ją nauczyło, to tego, że nigdy nie wiadomo, co w ludziach siedzi pod powierzchnią. Ludzie są nic nie warci. Jedyne, co różni ich od zwierząt, to to, że czują potrzebę ukrywania tego”
Duchy wcale nie są takie niewinne jak do tej pory wszyscy sądzili. Potrafią wysysać ludzką energię do cna, aż zostanie po nim tylko ciało. Właśnie tym się żywią. Ludzkimi duszami. Zanim nie zaczęli masowo zabijać ludzi nikt nie wiedział o ich istnieniu, ale Kościół Prawdy pokazał czym są. Odkąd prawda wyszła na jaw, świat opanowało zdziwienie i chaos, ale nowy Kościół pokazał im drogę. Zawsze był szczery w stosunku do ludzi i w końcu wszyscy dowiedzieli się, że religia to bujdy na kółkach. Z dnia na dzień zaczęli czcić nowy Kościół, który popierał swoje słowa czynami. Wreszcie odkryto, że nie istnieje nic takiego jak piekło i niebo, a życie pozagrobowe to wieczna tułaczka po świecie. Gdy duchy zaczęły zagrażać życiu ludzkiemu, zaczęto je zamykać. Od tamtej pory jedynie raz na rok mogą opuścić swoje miejsce spoczynku. Ale nadal istnieją dusze wędrujące po świecie. I właśnie ich wyłapywaniem zajmują się Demaskatorzy. A jednym z nich jest Chess.

Demaskatorzy zajmują się odsyłaniem do Miasta duchów. Chess zajmuje się tym od zawsze. Wszyscy wiedzą czym się trudni, bo na całym ciele ma tatuaże. Wiele osób jej unika, bo obawiają się jej czarodziejskich mocy. Tak naprawdę w ogóle nie jest inna. Znaki na ciele nie sprawiają, że potrafi czarować, ludzie jednak potrafią wszystko podkolorować. Chess nie przepada za swoją robotą, ale nie ma innego wykształcenia. Nie bardzo lubi swoje życie, dlatego zażywa narkotyki. Ale jej diler zaczął jej naliczać odsetki za towar. A dziewczyna nie ma jak go spłacić. Dlatego Bump chce ją zatrudnić do sprawdzenia lotniska, które niedawno zakupił. Podobno znajdują się na nim duchy. Ale ta sprawa to nie tylko nawiedzenie. Prawda jest o wiele bardziej mroczna i przerażająca.

Kolejna książka pani Stacia Kane. Moją pierwszą stycznością z jej kunsztem była powieść „Osobiste demony”, która mnie nie zachwyciła. Bałam się, że ta będzie podobna. Ale po wielu pozytywnych recenzjach i namowach, że ta pozycja nie umywa się do demonów, postanowiłam sprawdzić czy to prawda. Otóż książka jest napisana w całkiem inny sposób. Jest lepiej opowiedziana i pomysł jest bardziej dopracowany. Wszystko wygląda o niebo lepiej niż w „Osobistych demonach”, dlatego nie żałuję, że sięgnęłam po twórczość tej pani ponownie. Liczę, że kolejne części z serii będą równie emocjonujące co pierwsza i nie zawiodą mnie w kwestii bohaterki.

Jak wspominałam książka jest ciekawa, ale nie jest to wielkie arcydzieło. Nie dorównuje powieściom Urban fantasy, które tak nieziemsko kocham, ale i tak jestem pozytywnie zaskoczona tą książką. Bohaterowie są cudownie wykreowani, ale wątek miłosny pojawia się za szybko. Myślę, że autorka jeszcze nas zaskoczy zakończeniem przygód o Demaskatorce, która zmaga się z tyloma problemami, że głowa mała. Mam nadzieję, że nie zapomni ona jak pisze się książki i kolejne pozycje nie będą tak banalne i nudne jak „Osobiste demony”. Liczę, że postacie nadal zostaną bogate i barwne, a cała seria będzie cudowną opowieścią na miarę Briggs czy Andrews.

Polecam książkę fanom urban fantasy, choć osoby gustujące w paranormal również znajdą w niej coś inspirującego.

Moja ocena: 8/10

6 komentarze

  1. Ja jak na razie mam za sobą pierwszy tom tej serii, ale kiedyś sięgnę, bo mi się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mało ciekawa, do tego duchy - nie, dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie zaliczam się do fanów urban fantasy, więc powinnam po nią sięgnąć :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię tę autorkę więc sięgnę na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym dał raczej 4/10
    Niezbyt porywająca książka. Jak dla mnie za bardzo zagmatwana.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bym dał raczej 4/10
    Niezbyt porywająca książka. Jak dla mnie za bardzo zagmatwana.

    OdpowiedzUsuń