41. Recenzja Trylogia Ostatni mag heroldów – Mercedes Lackey

11:30

„Czasem bywa tak, że samotność przynosi ból większy niż umieranie; kiedy łatwiej byłoby umrzeć, niż pozostać w samotności.”
Vanyel jest synem bogatego arystokraty. Zawsze był uważany jako najsłabsze ogniwo swojej rodziny. Autorytarny ojciec często mu nie pomagał, więc chłopak wziął w końcu sprawy w swoje ręce. Postanowił pokazać wszystkim, że wcale nie jest taki słaby za jakiego go wszyscy uważają. Z tego powodu zadarł z jednym z najgorszych rycerzy swego ojca. Ceną za tak zuchwały występek jest wyjazd Vanyela do ciotki, która szkoli heroldów posługiwania się ich mocami. Chłopak nie przejawia żadnych nadnaturalnych zdolności, ale ojciec wysłał go w tą podróż tylko po to by nauczyć go dyscypliny i szacunku. Tyle, że Vanyel jest najbardziej zamkniętą osobą na świecie. Nic nie potrafi się przebić przez mur jaki wokół siebie zbudował. W końcu z odsieczą przychodzi mu jeden z uczniów ciotki. Tylendel zdaje się rozumieć ból Vanyela. Pomaga mu podnieść się na nogi, aż w końcu niewinna znajomość przeradza się w coś pięknego.

Każda kolejna część jest oddzielona między sobą dłuższymi odcinkami czasu. Jedynie z fabuły można wnioskować ile czasu upłynęło. W każdej książce opisana jest inna historia, ale nadal głównym bohaterem jest Vanyel. Raz nastolatek, raz dorosły mężczyzna. Z każdym kolejnym tomem dorasta do powierzonej mu funkcji i w końcu zaczyna rozumieć otaczający go świat. Ból niegdyś go ogarniający zniknął i w końcu chłopak może się skupić na swoim zadaniu. Pobyt u ciotki zmienił go nie do poznania. W końcu nauczył się szacunku i nie uważa się za najlepszego. Poznał gorzki smak porażki jak i słodki smak zwycięstwa. Ale nadal nie wie czego szukać w swoim życiu, by zawsze było wypełnione szczęściem.

Całą trylogię czytałam prawie dwa lata temu i doskonale pamiętam fabułę. Nigdy nie zapomnę tej pełnej miłości i nieszczęścia historii, która chwyciła mnie za serce. Miałam wiele obaw czytając tą serię, ale autorka stworzyła tak fantastyczny świat, że wielkim błędem byłoby go nie zwiedzić. Pamiętam każdą emocję związaną z tą trylogią i teraz pisząc tą ocenę nie mogę powstrzymać łez na wspomnienie niektórych wydarzeń. Wiem już teraz, że ta seria jest najlepszą jaką kiedykolwiek czytałam lub przeczytam z gatunku fantasy. Nic ani nikt nie sprawi, że zmienię swoją ocenę. Czuję, że ta trylogia pozostanie w moim sercu już na zawsze.

Co do treści to muszę Was uprzedzić, że pojawia się tam miłość homoseksualna, więc osoby z uprzedzeniami do takich związków nie odnajdą się w tej serii. Nie każdemu się dogodzi, ale słyszałam, że ta autorka bardzo często wykorzystuje takie niuanse żeby przyzwyczaić ludzi do takiego myślenia, co według mnie jest bardzo dobrym pomysłem. Tylko ta sprawa może stać Wam na przeszkodzie do sięgnięcia po tą trylogię, ponieważ nie spostrzegłam w niej większych błędów. Podobał mi się styl autorki i pokazanie bohaterów. Ogólnie zarys fabuły był bardzo interesujący i tak niespodziewane wydarzenia nadawały wiele magii całej serii. Myślę, że autorka wprost idealnie rozplanowała trylogię, bo każda książka zawiera inne przesłanie.

Polecam te książki fanom fantasy i czytelnikom, którzy lubią, gdy nie wszystko jest wysypane lukrem. Ta trylogia to coś co musicie mieć na swojej półce.

Moja ocena: 10/10

3 komentarze

  1. Nie spotkałam się jeszcze z tą serią, ale wydaje się ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie klimaty, być może się skuszę. Wątek homoseksualny nie powinien mi przeszkadzać, jestem ciekawa, jak autorka poradziła sobie z tematem. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mówiąc, to pierwszy raz w ogóle słyszę o takiej trylogii. Jednak tytuły poszczególnych tomów warto sobie zapisać, bo historia w nich zawarta wydaje się być nawet ciekawa

    OdpowiedzUsuń