Drużynówka zakończona po pierwszej serii

19:40

Kamil Stoch - Mistrz Świata z Val di Fiemme
Niedawno zakończył się konkurs drużynowy, które rozpoczynał walkę o Puchar Świata w skokach narciarskich. W Klingenthal nie doświadczyliśmy wielu emocji, ponieważ druga seria zawodów, po niesamowitym skoku Piotrka Żyły, została odwołana z powodu niesprzyjających warunków atmosferycznych. Polacy swój bój zakończyli na czwartej pozycji. Gdyby pogoda nie uległa pogorszeniu, nasza drużyna mogłaby walczyć o podium. Ale nie ma co gdybać – czasu nie da się cofnąć. Na podium natomiast uplasowali się - na pierwszym miejscu Słoweńcy, na drugim Niemcy, natomiast trzecią lokatę uzyskali Japończycy.

Gdyby druga seria się odbyła miałabym więcej do powiedzenia. Ciężko jest ocenić zawodników tylko po jednym oddanym skoku. W większości polska drużyna spisała się bardzo dobrze. Jedynym minusem był skok Dawida Kubackiego, który uzyskał 123 m. Jego skok spowodował, że coraz więcej punktów dzieliło nas od liderów.

Wielkim zaskoczeniem okazał się być debiutujący w drużynówce – Krzysztof Biegun, któremu udało się dolecieć na 141 m. Był to najdłuższy skok z całej drużyny polskiej. 19-letni zawodnik pokazał na co go stać i że młode pokolenie może osiągać wyniki godne najlepszych. Jednak dla mnie niezrozumiałym faktem jest to, że zastąpił on dobrze spisującego się Maćka Kota zamiast mającego wiele wpadek Dawida Kubackiego. Według mnie Polacy mieliby wtedy większe szanse na podium.

Kolejnym zawodnikiem, którego weźmiemy pod lupę jest skoczek, który nie schodzi z ust Polaków nie tylko ze względu na wyniki, lecz również jego przezabawne wypowiedzi. Tą osobą jest oczywiście Piotr Żyła, który wygrał wczorajsze kwalifikacje. Pokazuje on coraz to lepszymi wynikami, że nie tylko potrafi żartować. Że posiada coraz lepszą formę. Dziś w pierwszej serii skoczył 133,5 m., natomiast drugi skok oddał na 145 m. co zwiększyło szanse polaków na podium. Niestety los chciał inaczej i skok Żyły był ostatnim jaki zobaczyliśmy dzisiejszego dnia w drużynowych rozgrywkach w Klingenthal.

Żałuję, że mogłam obejrzeć tylko jeden skok w wykonaniu Kamila Stocha, który w pierwszej serii wylądował na 132,5 m. Może nie był to skok idealny, ale zdecydowanie nie pogarszał naszej sytuacji. Kamil pokazuje, że wciąż posiada dobrą formę, a koledzy z drużyny dają mu jeszcze większego kopa. Widać, że wspierają się nawzajem i cieszą z osiąganych wyników. A od zeszłego sezonu wiadomo już, że nasza drużyna jest bardzo zrównoważona i osiąga coraz to lepsze wyniki.

Mówiąc o pozostałych drużynach, biorących udział w dzisiejszych zawodach. Zdecydowanie najbardziej zawiedli Austriacy (5. miejsce) i Norwegowie (6. miejsce). Sam Schlierenzauer nie potrafił oddać ładnego skoku, co nie było pokrzepiające dla reszty drużyny.


Jutro kolejne zawody w Klingenthal. Tym razem będzie to konkurs indywidualny. Miejmy nadzieję, że każdy z naszych 7 skoczków zostanie zakwalifikowany do kolejnej rundy i warunki pogodowe przestaną być takie kapryśne. Życzmy więc naszym powodzenia!

2 komentarze

  1. Aaaaaaa! Więc w końcu w ogóle przerwali. Wredna pogoda. A zapowiadało się tak dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wybrałam się (po długich przemyśleniach) na Igrzyska Śmierci, opuszczając inaugurację Pucharu Świata, słowem, cieszę się, że wiele mnie nie ominęło. ;-) Biegun zdecydowanie pozytywnie zaskoczył, teraz tylko czekać (i modlić się o dwie serie) na dzisiejszy konkurs :-)

    OdpowiedzUsuń