86. Recenzja „Papierowe miasta” - John Green

21:02

„Odchodzenie jest przyjemne i czyste, tylko kiedy zostawia się za sobą coś ważnego, coś, co miało dla nas znaczenie. Kiedy wyrywa się życie razem z korzeniami. Ale tego nie da się zrobić, dopóki nasze życie nie zapuści korzeni.”
Quentin od zawsze był zakochany w Margo Roth Spiegelman. Są sąsiadami i gdy byli jeszcze dzieciakami często bawili się ze sobą. Pewnego dnia w parku znaleźli ciało martwego mężczyzny i wtedy Margo zaczęła się zmieniać, a kontakt między nimi się urwał. Mimo że chodzili do jednej szkoły rzadko się widywali. Q podziwiał ją z oddali, a ona powoli stawała się coraz bardziej sławna. Wiele osób czekało na jej skinienie, aby móc coś zrobić, a także wielu było przez nią powstrzymywanych. Margo również kilkakrotnie uciekła z domu, lecz zawsze pozostawiała za sobą wskazówki, po których można było dojść do miejsca, w którego kierunku podążyła. Pewnego wieczoru, jak za dawnych lat Margo wchodzi przez okno do Quentina, aby pomógł jej załatwić jedenaście spraw. Chłopak na początku stawia opór, ponieważ obawia się, że może to być coś niezgodnego z prawem, lecz po paru minutach przystaje na propozycję dziewczyny. Razem wyruszają w noc, aby zemścić się na tych, którzy  zdradzili Margo. Podczas tej nocy Q wydaje się, że zrobił milowy krok w stronę związku ze swoją miłością. Lecz następnego dnia dziewczyna znika i nikt nie ma pojęcia, w którą stronę podążyła.

Q jest mocno zdezorientowany i nie ma pojęcia co zrobić. Pewnego dnia jednak zauważa w oknie pokoju Margo plakat, którego wcześniej nie widział. Domyśla się, że dziewczyna zostawiła mu wskazówki, aby ich tropem mógł za nią podążyć i ją odnaleźć. Chłopak wraz ze swoimi najlepszymi przyjaciółmi – Benem, nazywanym również Krwawym Benem oraz Radarem, rozpoczyna poszukiwania. Niedługo potem dołącza się do nich przyjaciółka Margo i tak we czwórkę poszukują śladów dziewczyny, którą znają od zawsze. Jednak Q im bardziej zagłębia się w poszukiwania, tym mocniej zauważa, że tak naprawdę wcale nie zna Margo Roth Spiegelman. Że dotąd znał tylko swoje wyobrażanie o niej i to pchało go ku niej. Dzięki tym poszukiwaniom Q poznaje prawdziwą Margo i wreszcie wie kim ona jest.

Jak pewnie się domyślacie moim powodem by sięgnąć po tę pozycję był autor. Szczerze to nie spodziewałam się czegoś szczególnego, czegoś co mnie porwie i nie puści, ponieważ raczej omijam szerokim łukiem książki podobne do tej. Poza tym moja mama po przeczytaniu połowy tej pozycji odłożyła ją, ponieważ stwierdziła, że ją nudzi. Dlatego nie spodziewałam się wielkiego sukcesu po niej. Jakże się myliłam…

Ta książka podobnie jak ‘Gwiazd naszych wina’ posiada w sobie jakąś magię, która sprawia, że nie ma ochoty się od niej oderwać. Styl jakim posługuje się autor jest niebanalny i niezwykle wyrafinowany, co przede wszystkim widać w kreacji bohaterów. Każda postać jest niebywale zadziwiająca i bardzo prawdziwa. Nie czuć ani grama sztuczności w jej zachowaniu, ani nic podobnego. W całej książce widać również wielki potencjał, który został znakomicie wykorzystany przez autora.

Jedynym błędem, który drażnił moje wrażliwe „ja” była zmienność czasu. Raz autor opisywał wydarzenia jakby działy się one w przeszłości, a za drugim razem były one ukazywane w teraźniejszości. Ten jeden „błąd” czasem doprowadzał mnie do zniesmaczenia, ale został on zrekompensowany przez wspaniałą fabułę.

Podsumowując uważam, że ta książka nadaje się dla każdego i jak najbardziej warto ją przeczytać. Z pewnością daje do myślenia i ukazuje, że nie wszystko jest łatwe i piękne. Życie to również wiele bólu i cierpienia, a najgorszy jednak bywa brak zrozumienia.

Moja ocena: 9/10

5 komentarze

  1. Czytałam i ja także jestem zachwycona. Green zachwyca swoja prostota.

    po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie się spodobała chyba bardziej niż Tobie. oceniłam na 10 i jest to jedna z moich ulubionych książek, w przeciwieństwie do GNW... cieszę się jednak, że będziesz ją mile wspominać : )

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja przygoda z Greenem zaczęła się właśnie od "Papierowych miast". Wiedziałam, że ta książka będzie inna niż "Gwiazd naszych wina" (której jeszcze nie czytałam), porusza dość lżejszy temat, więc i jej wydźwięk będzie inny. Ale dałam się oczarować. Może nie była to najlepsza książka, jaką miałam okazję czytać, ale na naprawdę mocną i wysoką notę zasługuje. Na początku też gubiłam się, jak raz czytałam o czasie teraźniejszym a później retrospekcje. Ale z czasem się przyzwyczaiłam i książkę dosłownie pochłonęłam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie czytałam żadnej z książek tego autora, ale mam plan się z nimi zapoznać :)

    http://faaantasyworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń