88. Recenzja „W roku skorpiona” - Isabell Pfeiffer

21:46

„Życie nabiera wartości dopiero przez to, że istnieje coś, za co można je poświęcić.”
Czternastoletnia Eleni jest sierotą, żyjącą w ubogiej wiosce. Odkąd jej matka umarła, dziewczyna mieszka z ciotką, która za nią nie przepada. Pewnego dnia opiekunka oznajmia, że Eleni została obiecana szewcowi, który już nie jest pierwszej młodości. Dziewczyna przerażona perspektywą życia u boku takiego mężczyzny ucieka z grajkiem, który niedawno przybył do ich wioski. Tak naprawdę Eleni nie ma pojęcia kim jest nieznajomy, a powierzyła mu ona swoje życie, które i tak zaczyna się mocno kruszyć. Gdy dziewczynka uświadamia sobie, że Bertot, mimo że zachowuje się porządnie i jest bardzo miły, tak naprawdę może być wielkim złoczyńcą i może będzie chciał ją skrzywdzić, gdy tylko zyska jej zaufanie. Wtedy robi jeden krok do tyłu, aby uciec od jego dotyku i wpada w ognisko przez co jej włosy zajmują się ogniem. Włosów nie udało się uratować, dlatego od tamtej pory dziewczynka zawsze ubrana jest w czepek, który chroni jej głowę.

Król Skorpion jest bardzo okrutnym władcą. Wymordował wiele wiosek i zgwałcił lub pozwolił gwałcić swoim żołnierzom wiele kobiet. Zwodził swoimi pięknymi opowieściami o lepszym domu i pracy wieśniaków, którzy ledwo wiązali koniec z końcem, a potem robił z nich niewolników, którzy mają dla niego wydobywać sól z kopalni. Wielu pragnie jego śmierci, lecz nikt nie śmie podnieść na niego ręki. Czasem zdarzają się małe gesty, jak podpalenie wieży. A teraz dziewczyna z Bertotem podążają prosto w paszczę lwa, czyli do stolicy, w której wszystko może się zdarzyć. W której całe twoje życie obróci się do góry nogami, a ty nie będziesz mógł nic z tym zrobić.

Po opisie i jakże zastanawiającej okładce książka wydawała się dość interesująca, choć trochę schematyczna. Mimo to postanowiłam sięgnąć po nią, aby przekonać się na własnej skórze jak to z nią jest. W pozycji znalazłam wiele minusów, które zaważyły na mojej ogólnej ocenie przez co ona nie była zbyt wysoka. Dlatego stwierdzam, że czytanie tej książki było jedynie stratą czasu.  Nie ma w niej tak naprawdę nic czego nie znaleźlibyśmy w innych pozycjach. Ale za to czasami jest jeszcze gorzej, bo przez trzy czwarte powieści zupełnie nic się nie dzieje. Wszystko jest za lekkie i zbyt łatwe, a przede wszystkim dzieje się zbyt szybko i czasem trudno jest się zorientować w sytuacji przez co można naprawdę mocno się pogubić w całości.

W wielu książkach denerwujące jest to, że bohaterka jest zbyt idealna. Tutaj doświadczamy czegoś odwrotnego. Dziewczyna jest łysa, posiada po sześć palców u stóp, a także przyjaźni się z chłopakiem, który jest ślepy. Na początku myślałam, że to może być ciekawe, bo sprawi, że wreszcie coś nie będzie doskonałe i nieskalane, ale tutaj bardzo mnie irytowało to nagromadzenie tych skaz. Autorka mogła poprzestać na tych sześciu palcach u stóp, bo są one istotne dla dalszej akcji, lecz reszta mogła być spokojnie pominięta.

Tak naprawdę to niewiele pozytywnego można o niej powiedzieć. Nawet bohaterowie byli sztuczni i bez wyrazu. Ale dobrze przynajmniej, że nie była ona zbyt długa i nie musiałam się z nią bardzo męczyć.

Podsumowując, nie polecam sięgać po tę pozycję, ponieważ jest to jedynie strata czasu i pieniędzy.

Moja ocena: 3/10


Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu Dreams!

2 komentarze

  1. Oho, a ja to wygrałam w konkursie. Teraz strach się bać;) W sumie poczytam, zobaczymy czy niebo zwali mi się na głowę. Po tej opinii jednak widzę, że będzie to trudna przeprawa.
    Pozdrawiam Stag.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze wiedzieć, czego unikać :)

    OdpowiedzUsuń