108. Recenzja „Korona w mroku” - Sarah J. Maas

17:06

„- Możecie się chować przed przeznaczeniem - rzekła, gdy odchodzili - ale ono wkrótce was dopadnie.”
Celaena Sardothien - oto ja. Innym znana jako Zabójczyni Adarlanu. Teraz jednak posiadam tytuł Królewskiej Obrończyni. Zwyciężyłam w konkursie na śmierć i życie. Stałam się służącą króla, który wymordował całą moją rodzinę. Przez którego stałam się największym postrachem Adarlanu. Przez niego mój świat został wywrócony do góry nogami. Teraz jednak muszę być mu posłuszna i nigdy nie robić nic wbrew jego woli. W przeciwnym razie zostanę ukarana. Wszystko zostanie mi odebrane i już nigdy więcej nie ujrzę światła dziennego. Dlatego wykonuję wszystkie polecenia króla. Zabijam dla niego i na potwierdzenie swoich słów przywożę mu głowy zabitych i ich kosztowności. Staram się być jak najbardziej wiarygodna w tym co robię i nie przysparzać sobie problemów. Dlatego coraz rzadziej spotykam się z Dorianem i trenuję swoją formę. Unikam magii i staram się żyć w cieniu i jak najmniej rzucać się w oczy. W końcu jednak król zleca mi zabójstwo mojego przyjaciela z dawnych lat. Mam na to cały miesiąc, czyli niesłychanie dużo czasu. Bo w ciągu tak wielu dni wszystko może się ułożyć, a później na nowo zburzyć, a prawda, którą przez lata ukrywało się pod różnymi maskami wreszcie może wyjść na jaw i będziesz zmuszona uciekać przed wszystkim co znasz i kochasz…

Po Szklanym tronie, który zawrócił w mojej głowie, z niecierpliwością wyczekiwałam drugiej części. Gdy książka się pojawiła, spotkałam się z kilkoma naprawdę pochlebnymi opiniami i tym bardziej byłam zaciekawiona, co nowego wprowadziła autorka do tej pozycji. Po przeczytaniu jednak okazało się, że nie mam aż tak pozytywnej opinii na jej temat jak inni blogerzy. Gdybym miała określić jednym zdaniem całą tę książkę powiedziałabym, że jest ona przeciętna w swojej nieprzeciętności…

Najbardziej podczas czytania tej książki przeszkadzała mi główna bohaterka, która posiadała dwie twarze. W jednym momencie mogła być stanowcza i opanowana, aby w kolejnym płakać i żalić się nad swoim biednym losem. W tej części widać bardziej, że jest ona zaledwie nastolatką, która tak naprawdę została rzucona na głęboką wodę. Która daje się ponieść emocjom i ma problemy z podejmowaniem racjonalnych decyzji. Nadal jednak potrafi walczyć i widać z jakiego powodu otrzymała przydomek Zabójczyni Adarlanu.
Książkę czyta się bardzo mozolnie. Zajęło mi to dość dużo czasu, mimo że miałam go bardzo dużo. 

Głównym tego powodem była relacja Chaol-Celaena, której po prostu nie trawię. Za każdym razem, gdy byli razem w jednej scenie zaciskałam zęby i myślałam: „Niech to się wreszcie skończy! Błagam, dajcie mi więcej Doriana!”, jednak moje prośby nie zostały wysłuchane. Jestem prawie pewna, że bohaterka pozostanie przy swoim wyborze z tej serii, liczę jednak na to, że Dorian nie zostanie zapomniany i dowiemy się jak to z nim do końca było. Bo w tej części był jedynym pozytywnym aspektem i mam wielką nadzieję, że będzie go więcej w następnej części.

Podsumowując, książka nie spełniła moich oczekiwań i jestem naprawdę zawiedziona, ponieważ zakończenie jest strasznie przeciętne, choć może tylko w maleńkim stopniu przewidywalne. Myślę jednak, że osoby, które mają za sobą Szklany tron mogliby sięgnąć po nią, ponieważ dla spokoju ducha lepiej mieć przeczytaną kolejną część, bo może Wam jednak się spodoba?

Moja ocena: 6/10

Szklany tron | Korona w mroku | Heir of fire |Untitled | Untitled | Untitled

Za możliwość zapoznania się z losami Celaeny dziękuję wydawnictwu Uroboros!

3 komentarze

  1. No coś Ty? Naprawdę? Ostatnio czytałam, że poziom drugiego tomu jest wyższy niż pierwszego i każdy wielbiciel zabójczyni będzie usatysfakcjonowany. Nie mam czasu się zabrać za "Koronę..." choć stoi na półce od premiery ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż... przynajmniej nie tylko ja znielubiłam drugą część. W ogóle bezsensu wydawał mi się przerzucenie Celaeny z Doriana na Chaola, którego nie znoszę :(

    OdpowiedzUsuń