111. Recenzja „Po tamtej stronie cienia” - Piotr Sender

17:35

„Niby cię odzyskałem, a co chwila tracę, co chwila dowiaduję się, że jednak nadal mi uciekasz, że jesteś na wyciągnięcie ręki, lecz moje ręce są zbyt krótkie, żeby cię chwycić.”
Aleksander Bejnar mieszka w Olsztynie i ma idealne życie. Piękną żonę i kasy jak lodu. Razem z przyjacielem prowadzi AB Corporation. Jest szczęśliwy. Wszystko układa się dobrze i nic nie wskazuje na to, aby miało się skończyć. Jednak pewnego dnia Magda, żona Aleksa, znika. Cały Olsztyn zostaje przeszukany, lecz nigdzie jej nie ma. Mężczyzna coraz bardziej pogrąża się w zapomnieniu i marzeniu, że pewnego dnia jego ukochana stanie w progu ich domu. Jednak mija rok bez żadnych wiadomości na jej temat. Przez rok siedział zamknięty w czterech ścianach swojego mieszkania. Korporacją kierował jego przyjaciel, a jedzenie kupowała mu pokojówka. Jedyne co zrobił to założył forum o zaginionych osobach. Stał się bezproduktywny. Pewnego dnia jednak postanawia wyjść do świata, skoro on nie przyszedł do niego. Wreszcie chce spotkać się z prezesami swojej korporacji, pragnie dowiedzieć się jak zmienił się świat od jego ostatniej wizyty na zewnątrz. Jednak świat zaczyna z nim grę. Samochód zaczyna mu się psuć, a tajemniczy mężczyzna pojawia się w jego biurze i obiecuje informacje na temat Magdy. Do tego wieczorem przegrywa w karty swoją Wiarę. Wtedy zaczyna robić się jeszcze dziwniej. Jednak prawda, co do obecnego miejsca przebywania jego żony zdaje się być na wyciągnięcie ręki. Trzeba tylko oddać się jej w całości…

Przyznam szczerze, że nie miałam wielkiej ochoty na zapoznanie się z tą pozycją. Nie przekonywały mnie pochlebne opinie na jej temat, ani sam opis czy okładka. Jednak w jakiś sposób znalazłam się w jej sposób i zostałam bardzo mile zaskoczona. Bo książka wcale nie jest taka zła i jednak warto poświęcić na nią chwilę czasu.

Przede wszystkim spodobał mi się pomysł. Autor wykreował niesamowity świat, który rządzony jest swoimi prawami. Razem z Aleksem poznajemy jak funkcjonuje Cień Miasta. Jakie istoty tam żyją i skąd to wszystko się wzięło. Wszystko opisane jest bardzo ciekawie i łatwo się w tym połapać. Gratuluję panu Piotrowi wyobraźni za stworzenie tak osobliwego klimatu.

Są jednak minusy. Przede wszystkim bohaterowie, którzy są rozmiękli jak rozgotowane kluski. Przede wszystkim mam na myśli Aleksa. Jedna, wielka ciapa z niego. Bez wyrazu i smaku. Ale da się przełknąć. Magda też taka nijaka. Najlepszą według mnie postacią jest Skiz, który nadaje tej historii koloru i dzięki któremu nie nudzimy się aż nadto. Widać w nim charyzmę i chęć działania. Determinację w dążeniu do wcześniej wyznaczonego celu. Bardzo go polubiłam w przeciwieństwie do głównego bohatera, który moim skromnym zdaniem był za słabo wykreowany. Mimo że mamy styczność z narracją pierwszoosobową to trudno jest się wczuć w Aleksa. Dużo lepiej zrozumiałam innych bohaterów niż główną postać. Jednak na jego obronę mogę powiedzieć, że sama miałabym trudności z przystosowaniem się do tej całkiem nowej sytuacji, choć akurat to nie tłumaczy dlaczego on był taki bezbarwny…

Jest jeszcze jeden minus – mała przewidywalność. Nie twierdzę, że każde wydarzenie dało się przewidzieć, jednak było kilka wątków, które z góry można było się domyślić jak się skończą. Dlatego moja ocena nie będzie bardzo wysoka.

Podsumowując, jeśli nie będzie przeszkadzał Wam ciapowaty bohater w cudownie wykreowanej scenerii to zdecydowanie powinniście sięgnąć po tę pozycję. Chociażby z czystej ciekawości jak bogatą wyobraźnię może mieć polski autor.

Moja ocena: 7/10 


Za możliwość wybrania się do Miasta dziękuję wydawnictwu Uroboros!

2 komentarze

  1. Raczej zrezygnuję z tak słabo dopracowanych bohaterów. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, jakoś nie porywa mnie ta książka.

    OdpowiedzUsuń