113. Recenzja „Urodzona o północy” - C.C. Hunter

23:06

„To niesamowite, jak zmienia się spojrzenie na wiele spraw, gdy się dowiadujesz, że może nie jesteś człowiekiem.”
Cześć, jestem Kylie i opowiem Wam coś niesamowitego.
Miałam szesnaście lat, super chłopaka, cudowną przyjaciółkę i kochanych rodziców, gdy nagle wszystko zaczęło się sypać. Zmarła moja ukochana babcia, a rodzice postanowili się rozwieść. Był to dla mnie wielki cios, jednak większym było zerwanie Treya ze mną. Podejrzewam, że zrobił to dlatego że nie dawałam mu wszystkiego. Musiał sobie znaleźć jakąś inną laskę, która spełniałaby jego oczekiwania. A jakby tego było mało to zaczęłam widywać tajemniczego Żołnierza. Którego nie widzi nikt inny… Z tego powodu rodzice wysłali mnie do świrologa. Nie wiem co robić. Moje życie rozpadło się, a najgorsze chyba w tym wszystkim jest to, że tata zostawił mnie z moją na wpół szaloną matką. Poszłam, więc na noc do Sary. Na imprezę gdzie przyglądałam się swojemu byłemu z jego nową laską. Nic nie piłam. Jednak nie było miłe, gdy nastąpiła interwencja policji i matka musiała mnie odebrać z komisariatu. Właśnie wtedy postanowiła, że wyjadę na całe wakacje na obóz dla trudnej młodzieży. Ale od kiedy to ja jestem trudną młodzieżą?


Do przeczytania książki zachęciła mnie jedna z blogerek, choć gdy ta pozycja miała premierę w Polsce od razu miałam na nią chrapkę, ale przeszło mi. Poza tym słyszałam, że nie jest ona za specjalna. Nie wyróżnia się niczym. I czasem nawet irytuje. Postanowiłam to sprawdzić.

Śledztwo doprowadziło mnie do jednoznacznych wniosków: mimo że książkę czyta się dość szybko i przyjemnie to nie zawiera ona w sobie niczego szczególnego. Jest po prostu pospolita. Fajną rzeczą jest pomysł obozu dla paranormalnych istot, jednak niezwykła główna bohaterka, która nie wie kim jest plus chłopak, który się do niej zaleca plus chłopak, co traktuje ją z pogardą równa się kolejna taka sama historia. Nic zaskakującego. Nawet nie zawiera jakichś specjalnych zwrotów akcji czy coś. Ta część kręci się wokół Kylie i opowiada jak czuła się ona w obozie. Nie ma jakiegoś wielkiego zła ani nic, przez co książka robi się lekko nudna. Mam nadzieję, że w kolejnej części uda się to poprawić.

Jeśli chodzi o bohaterów to jakoś nie polubiłam ani Kylie, ani Dereka, ani Lucasa. Bardziej moją uwagę przykuły postacie poboczne, na przykład Della czy Miranda. Według mnie zostały one lepiej skonstruowane niż postacie pierwszoplanowe, co jest dość zadziwiające. Nieczęsto zdarza się coś podobnego.

Podsumowując, decyzję czy sięgać po tę książkę pozostawiam Wam. Nie jestem pewna czy warto ją czytać, jednak gdy potrzebuje się lekkiej lektury na lato ta nadaje się idealnie, ponieważ nie jest ciężka i czyta się ją bardzo szybko.

Moja ocena: 6/10

Urodzona o północy | Przebudzona o świcie | Taken at Dusk | Whispers at Moonrise | Chosen at Nightfall

2 komentarze

  1. Z jednej strony czytałam kilka pozytywnych recenzji, ale z drugiej coś mnie od niej odstrasza. Poszukam, popytam, a jak trafi się okazja to przeczytam, ale nie będę niczego robić na siłę. Pozdrawiam :*

    http://czytanie-i-ogladanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń