Mini relacja ze spotkania z Katarzyną Bereniką Miszczuk i Przemkiem Angermanem

13:11

Zainspirowana wpisem Lary z bloga Skryba Kojota na temat spotkania z autorami we Wrocławiu postanowiłam, że Łódź też powinna mieć takiego geniusza zbrodni. Pewna jednak jestem, że nie uda mi się jej dorównać. Lecz będę próbować!
Jeśli jesteście ciekawi w jaki sposób Lara wypowiadała się na temat tej dwójki autorów to zapraszam na jej bloga. Wystarczy kliknąć tutaj. A teraz zapraszam na dość szczegółową mini relację :)

O zacnej godzinie 12.30 wsiadłam do busa i wyjechałam w kierunku Łodzi [do której mam koło 35 km.]. W okolicach godziny 13 byłam na miejscu i musiałam czekać na MZK-ę, która zabrałaby mnie do miejsca przeznaczenia, czyli Manufaktury. Oczywiście, ja mam wielkie szczęście i zanim doszłam na przystanek to autobus mi uciekł, więc musiałam ponad 20 minut stać w upale. Gdy wsiadłam do transportu publicznego nie było lepiej - gotowałam się jak parówka! W końcu jednak dojechałam i gdy tylko weszłam do Manufaktury zaczęłam modlić się w podzięce za tak magiczną rzecz, jaką jest klimatyzacja. Dzięki temu jakoś przeżyłam. Oczywiście pierwszym miejscem jakie odwiedziłam była toaleta, później KFC, a na końcu Empik [człowiek ma w końcu jakieś priorytety!]. Empik genialnie przygotował się na rozgłoszenie spotkania, chowając po kątach małe plakaty. Więc tylko nieliczni mogli je dostrzec [powyżej próbka]. A później poszłam załatwić to po co przyjechałam, czyli kupiłam sobie lakiery do paznokci :D No i później lekko się leniłam. Byłam jeszcze na lodach [pyszne cytrynowe i genialna czekolada z chilli :3]. I wtedy pozostało oczekiwanie na autorów. W końcu się zaczęło.

Pracownik Empiku, który zadawał pytania czasami się plątał, jednak ogólnie ciekawie to wyszło. Przygotował się do spotkania i znał ciekawe fakty o autorach, więc nie było nudno. Rozmowa również przebiegała sprawnie i autorzy chętnie odpowiadali na zadawane pytania. Pan Przemek był bardzo rozmowny i opowiadał dość ciekawie i nie zacinał się. Jak niektórzy z Was wiedzą jest on scenarzystą i reżyserem. Podczas rozmowy stwierdził, że jego powieść jest "filmem nakręconym słowami". Czyli nie rozstaje się z tą częścią swojego życia, lecz przedstawia ją w inny sposób.

Jeśli chodzi o publikę to przeważały osoby płci żeńskiej. Wydaje mi się, że każdy z nich przyszedł bardziej dla pani Kasi, bo tylko do niej były kierowane pytania. To samo można było odczuć gdy zaczęło się rozdawanie autografów. Pani Kasia została przy stoliczku, a pan Przemek odszedł na bok i kilku osobom na kolanie podpisywał książki. Według mnie to tak trochę nie ładnie, że pani Kasia była bardziej wyeksponowana, jednak nie ma czemu się dziwić. W końcu nie jest debiutantką :)

Podsumowując moją wypowiedź powiem szczerze, że spotkanie było naprawdę ciekawe. Oboje z Państwa okazali się być niebywale przyjaźni i ciepło nastawieni. Mam nadzieję, że jeszcze niejeden raz uda mi się z nimi spotkać, jednak promujących już całkiem nowe powieści.

A poniżej trochę zdjęć :D






A jako dodatek specjalny - lekko niewyraźne zdjęcie plakatu promującego Mistrzostwa Świata w piłce siatkowej mężczyzn, po drugiej stronie jest lepszy, bo są tam Wlazły, Drzyzga i Zatorski, jednak nie miałam jak zrobić zdjęcia z tamtej strony. A na ul. Piotrkowskej są jeszcze siatki! Jak ja nie mogę doczekać się września!

9 komentarze

  1. Tyś z okolic Łodzi jak ja? I ja nic o tym nie wiem?! D:
    Miałam być, ale życie jest do rzyci i nie pojechałam. I teraz żałuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pocieszenie powiem, że ja też nie wiedziałam, że jesteś z okolic Łodzi :D
      No i żałuj, bo było super :3

      Usuń
  2. Fajna relacja, mam nadzieję że pani Kasia będzie w Krakowie, na targach ;) Też chciałabym ją poznać, choćby za te cuda, które opisałam w Wojowniku ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam książki pani Miszczuk! Mam nadzieję, że autorka pojawi się w krakowie, bo chociaż na jednej z jej książek dedykację wypadałoby mieć ;) Drugiego pana nie znam, ale to się da nadrobić. Bardzo chętnie sięgnę po jego książkę i wtedy się zobaczy :) Pozdrawiam :*

    http://czytanie-i-ogladanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak powinna wyglądać relacja ze spotkania!

    Ja mam żal do Uroborosa, że nie promował tak Pana Przemka. Prawda jest taka, że gdybym nie miągwiła o jakiekolwiek informacje, to za przeproszeniem gówno by było. Dość długo by opowiadać, w skrócie - odszedł od Uroborosa pewien Pan i teraz jest tam beznadziejnie. Wraz z człowiekiem odszedł też klimat, zdjęcia robione mikrofalą, informacje na temat premier i ogólnie zniknęli też ludzie, którzy tam przebywali. Bardzo zastanawia mnie jednak fakt tej dziwnej otoczki związanej z tą książka. Na Lubimy czytać o dziwo dostają dużo plusy opinie, które złożone są z np. 5 wyrazów. Ba, co chwile piszą o błędach! Jestem w trakcie jej czytania i jakoś nie natknęłam się falę błędów, przez które nie da się czytać książki. Nagle ludzie stali się bardzo delikutaśni i przeszkadzają im przekleństwa, które wcale nie są wstawiane na siłę. Nie wiem o co chodzi, ale węszę jakiś masoński spisek :D

    Przynajmniej odważyłaś się zagadać! Ja przy Panu Przemku milczałam jak grób :D Pani Kasia zagadywała, a ja w całym tym podekscytowaniu coś tam jej odbąkiwałam :D No cóż, stres robi swoje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!

      Zgadzam się z Tobą. Bez tego człowieka Uroboros to coś całkiem innego. Można powiedzieć, że fp jest bardziej niemrawe niż zombie. Wszystko uległo zmianom i jakoś tak dziwnie jest.
      Jeśli chodzi o 'Tożsamość Rodneya Cullacka' to powiem szczerze, że nie widziałam tam rażących błędów. Może masz rację i chodzi o jakiś spisek ;)

      Ja powiedziałam parę słów do Pana Przemka, a do Pani Kasi to już nic xD

      Usuń
    2. Czyli tak na upartego, jakbyśmy połączyły siły, to można uznać, ze przeprowadziłyśmy rozmowę z każdym z autorów :D

      Usuń
  5. Świetnie! Z panią Miszczuk bardzo chciałabym się zobaczyć, ale niestety do obu miejsc spotkań nie było mi po drodze. Żałuję bardzo, ale może na jakichś targach będzie ku temu okazja. :)

    OdpowiedzUsuń