120. Recenzja „Blackout” - Mira Grant

10:44

SPOWIEDŹ CZYTELNICZKI PRZEGLĄDU KOŃCA ŚWIATA - CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ...
GWARANTUJĘ BRAK SPOILERÓW!
„Tacy właśnie są ludzie. Zawsze zwalniają, by obejrzeć wrak.”
Dawno, dawno temu… Za górami, za lasami mieszkała sobie dziewczyna, która uwielbiała czytać książki. Pewnego dnia postanowiła z tej swojej miłości założyć bloga recenzenckiego, na którym mogłaby zamieszczać swoje refleksje na temat przeczytanych powieści. Minął rok, a ona nadal pisała. Mniej więcej wtedy zauważyła, że pewna książka o zombiakach zbiera niesamowicie wielkie rzesze fanów. Sama jednak nie przepadała za chodzącymi trupami, ponieważ jej pierwsze spotkanie z książką o tym temacie nie skończyło się za dobrze. Była jedną z niewielu, którym nie podobał się Las zębów i rąk, więc pomyślała, że i tym razem będzie tak samo. Dlatego nie kupowała Feed, lecz wypożyczyła ją z biblioteki. Przeczytała i opisała swoje emocje z nią związane na blogu. Podobała jej się ta pozycja, jednak nie widziała w niej aż tylu pozytywów co inni, dlatego nie spieszyła się z kontynuacją, poza tym jej biblioteka nie była wyposażona w Deadline, więc musiała czekać na cud. I takowy się zdarzył! Wydawnictwo ogłosiło konkurs, w którym owa dziewczyna wzięła udział. Do wygrania była cała trylogia Przeglądu Końca Świata. Wykonała ona zadanie, które trzeba było zrobić i z największą niecierpliwością czekała na wyniki. Gdy je zobaczyła świat na moment przestał się kręcić. Wygrała! Cieszyła się jak mała dziewczynka. Wtedy zaczęło się oczekiwanie na przesyłkę, gdy ta wreszcie do niej dotarła, dziewczyna bez zbędnych ceregieli zabrała się za lekturę. Przeczytała Deadline i przepadła. Zakochała się i nie mogła doczekać się więcej. Jednak zrobiła sobie przerwę, żeby za szybko nie zakończyć swej przygody z zombie. W końcu zabrała się za Blackout. Wreszcie je skończyła i jej serce przestało bić. Przepadło gdzieś w literach, które tak naprawdę są tylko tuszem na papierze, lecz dla niej stały się czymś więcej. Stały się częścią jej samej. Teraz ta dziewczyna stoi przed Wami i zdradza Wam swoje emocje. Przedstawia Wam swoją historią. Dzieli się z Wami zachwytem. Dajcie jej na to chwilę, może i Was przekona.


NAJWYŻSZY PRIORYTET!
KOPIOWAĆ BEZ OGRANICZEŃ!

Możecie się dziwić, że piszę tę recenzję bez opisu zawartości. Po prostu nie chcę Wam ani trochę spolerować fabuły. Chcę abyście sami wzięli do ręki tę serię i zobaczyli czym ona pachnie. A czuć od niej rozkładającym się mięsem chorych na Kellis-Amberlee, ale również lojalnością, prawdą i odwagą, której nie znajdziecie nigdzie indziej. Czuć od niej poświęceniem i światem, który nigdy nie powinien był istnieć. Jednak przede wszystkim czuć od niej świadomością, że nawet ktoś tak nieważny jak bloger, czy nastolatek może zmienić świat i to na lepsze.

Nie wiem jak Wam to powiedzieć, ale ta seria zasługuje na to, żeby postawić jej ołtarzyk ku jej czci i mam nadzieję, że ta moja skromna recenzja będzie właśnie czymś takim. Psalmem ku jej czci.

Trudno jest mi określić co sprawiło, że zaczęłam interesować się tą historią. Wydaje mi się, że były to mega pozytywne recenzje Jane, która odkąd tylko poznała Deadline kazała mi się zaopatrzyć w tą pozycję. Tak po prawdzie to Feed aż tak mnie nie przekonało do zapoznania się z kontynuacją jak namowy Jane. To ona sprawiła, że wzięłam udział w konkursie, mimo że o tym nie wie. To ona sprawiła, że miałam nadzieję na wygraną. To ona jako pierwsza dowiedziała się, że wygrałam i kiedy skończyłam swoją przygodę z tą serią. To z nią dzieliłam swoje emocje po przeczytaniu Deadline, a później Blackout. Za to wszystko chciałabym jej mocno podziękować, bo gdyby nie ona to tej recenzji z pewnością by nie było.

Zajmijmy się teraz jednak Przeglądem Końca Świata. Moim zdaniem jest to seria, z którą zdecydowanie warto się zapoznać. Nie wiem czy mi uwierzycie, ale moim zdaniem świat bez niej wyglądałby całkowicie inaczej. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdemu może się ona spodobać. Przecież nie każdy przepada za zombie w książkach. Nawet ja ich nie lubię! Jestem pewna, że więcej nie tknę żadnej pozycji z chodzącymi trupami, bo to zdecydowanie nie mój klimat.

Więc dlaczego piszę psalm pochwalny Przeglądowi Końca Świata?

Na to pytanie jest tylko jedna odpowiedź: styl autorki i historia, którą nam opowiedziała. Podziwiam ją za stworzenie tak niecodziennego świata. Tak odmiennego od tego co można spotkać. Tak strasznego, a jednocześnie tak pięknego. Nie mogę się nadziwić, że człowiek może mieć w sobie tyle wyobraźni. Tyle charyzmy i nieprzeciętności. Że nawet zwykły tusz na papierze może nabrać nowego znaczenia. Że zaczniesz przytulać się do książek, żeby poczuć się jeszcze bliżej bohaterów. Żeby poczuć się jak to jest walczyć z nimi u boku. I mimo że nigdy nie chciałbyś żyć w świecie, który stworzyła Mira Grant, to jednak żałujesz, że cię tam nie ma.

Nie wiem jak Wam przekazać swoje emocje i to jak wiele zmieniło się we mnie po przeczytaniu tej serii. Wydaje mi się, że nigdy nie uda mi się tego oddać słowami. Po prostu niesamowicie zżyłam się z tymi blogerami z Przeglądu Końca Świata. Byli mi oni niemal jak rodzina. Razem z nimi przeżywałam wszystkie upadki, porażki i zwycięstwa. Za każdym razem, gdy ginął jeden z ich drużyny czułam wielką pustkę w sercu. Gdy zaczynałam czytać te małe literki, gdy zagłębiałam się w ich świat nigdy nie chciałam z niego wychodzić, dlatego mimo że zakończenie Blackout jest epickie, to w ogóle nie mogłam przeboleć tego, że wszystko się w taki sposób skończyło. No bo jak można coś takiego zrobić? W sumie to powinnam być wściekła, bo czasami to aż nazbyt cukierkowo i idealnie się robiło i powinnam za to obniżyć ocenę, ale po prostu nie potrafię… Czemu? A no bo tym dzieciakom należało się to bajkowe zakończenie. Przeszli tyle zła. Co chwilę rzucano im kłody pod nogi, a oni nawet nie mieli chwili, żeby pozbierać się po jednej porażce, a już czyhała na nich kolejne. To było cholernie niesprawiedliwe, jednak życie nigdy nie jest sprawiedliwe. Dlatego kocham Mirę Grant. Pokazała ona, że można pokonać wszystko. Że nawet świat pełen zombie nie powinien stawać nam na przeszkodzie ku spełnieniu swoich marzeń. Nigdy nie powinniśmy z nich rezygnować. Nawet gdy nie mamy już sił. Tak samo nie powinniśmy rezygnować z prawdy, to ona jest najważniejsza i powinniśmy robić wszystko, aby ją głosić.

Przyznać Wam się muszę szczerze, że podczas czytania Blackout ani razu nie pojawiła się łza w moim oku, co jest lekko dziwne. Zazwyczaj, gdy kończę jakąś niebywałą historię kończę rycząc w kącie. Jednak trochę zdziwiłam się, że teraz podczas pisania tej recenzji zaczęłam płakać. Czemu? Bo chyba wreszcie do mnie dotarło, że mój czas z Masonami się skończył. I gdy postawię ostatnią kropkę w tej recenzji to już nigdy więcej się z nimi nie spotkam w jakiejś nowej, wspaniałej przygodzie…

Może właśnie dlatego nie powinniście czytać tej serii. Ona wami wstrząśnie. Zabije Was i wskrzesi na nowo. Przez nią będziecie jak chodzące trupy nie wiedzące co ze sobą zrobić. A waszą myślą przewodnią będzie chęć zdobycia większej liczby książek Miry Grant na temat świata po Powstaniu. Ten cykl Was zniszczy.

To już jest koniec. Dlatego muszę podziękować. Przede wszystkim autorce. Miro Grant składam Ci wielki pokłon za stworzenie tak niesamowitej serii. Mam nadzieję, że może jeszcze wrócisz do tego świata. Jednak również mam nadzieję, że zostawisz historię Masonów tak jak zakończyła się ona w Blackout. Chyba nie zniosłabym kolejnego spotkania z nimi i kolejnej rozłąki. Już chyba zaczynam słyszeć ich głosy w głowie.

Po drugie chciałabym podziękować Przeglądowi Końca Świata. Może i nie jesteście prawdziwi. Może i jesteście  tylko marnym tuszem na papierze, jednak dla mnie zawsze będziecie kimś ważnym. Staliście się częścią mnie samej. Zmieniliście mnie. Mam nadzieję, że jesteście z tego dumni.

Chciałabym również podziękować każdemu blogerowi, który pozytywnie wypowiadał się na temat Przeglądu Końca Świata, bo to dzięki Wam sięgnęłam po tę pozycję. Dlatego jeszcze raz chciałabym podziękować Jane, bo to dzięki niej poznałam Deadline i Blackout. Nawet nie wiesz jak się z tego powodu cieszę! I dziękuję się, że jesteś ½ Jart, bo to dla mnie bardzo ważne.

Na koniec, co jednak nie oznacza, że podziękowania są mniejsze, chciałabym podziękować wydawnictwu. To dzięki Wam miałam szansę poznać Przegląd Końca Świata. Jednak nie tylko ja. Gdybyście nie wydali tej serii nie poznałaby jej Jane, więc ja również nie dałabym jej szansy. Dlatego dziękuję za tych wszystkich, którym zmieniliście życie wydając w Polsce ten cykl. Mam nadzieję, że wydacie jeszcze dużo podobnych serii, które wstrząsną moją duszą i sercem.

Dziękuję jeszcze za te „stracone” z tą serią godziny. Cudownie się z Wami ludziska bawiłam!

Podsumowując, Przegląd Końca Świata zasługuje na najwyższe laury, a przede wszystkim na Waszą uwagę. Pamiętajcie, że czytelnicy też są ważni, bo gdyby nie oni to po co byłyby książki? Dlatego nigdy nie umniejszajcie swojej roli i poświęćcie swój cenny czas tej serii, bo zdecydowanie warto!

Moja ocena: 10/10

Feed | Deadline | Blackout

 NAJWYŻSZY PRIORYTET!
KOPIOWAĆ BEZ OGRANICZEŃ!
CZYTAJCIE, PÓKI MOŻECIE!

7 komentarze

  1. Odkąd o niej usłyszałam, tak za mną chodzi. Tematyka rewelacyjna, więc kiedy już się zaopatrzę w całą serię, będę miała ogromne wymagania. Tak czy inaczej, nie mogę się doczekać! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie pochwały i zasługi, normalnie może czas na pieśń pochwalną? Jeszcze po nią nie sięgnęłam, ale teraz to już nie mam innego wyjścia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam tej serii, ale kurcze, strasznie zachęcasz! Podniosłaś teraz wysoko poprzeczkę, bo jak uda mi się zapoznać z książkami, to będę od nich sporo oczekiwała :) A przyznaję, że już nie mogę się tego doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh, Artemis, stop it you! *rumieni się*. Trzeba sobie podtykać dobre książki pod nos :D Cieszę się, że i Ciebie ta seria zmieniła <3 Jart górą!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja już chyba pisałam Ci na FB, że, po pierwszej, gratuluję :) No wiesz, recenzji i współpracy ^^
    A co do serii to oczywiście bardzo chciałabym się z nią zapoznać. Ale najpierw muszę dorwać gdzieś I tom. Nie wiem czy kupię, a w mojej bibliotece same starocie, więc... :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Psalm pochwalny? Bardzo dobrze :D Ta seria na to zasługuje! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Teraz to już na pewno muszę zapoznać się z tą serią, no bo jak tu nie dać się skusić po takiej recenzji :D

    OdpowiedzUsuń