132. Recenzja „Lato drugiej szansy” - Morgan Matson

19:16

„Dopiero teraz, kiedy dni spędzane z moim ojcem nieoczekiwanie stały się policzone, uświadomiłam sobie, jak cenne były te wspomnienia. Tysiące chwil, które traktowałam jako coś oczywistego, przede wszystkim dlatego, że zawsze zakładałam, że będą ich jeszcze kolejne tysiące.”
Gdy nadchodzą wakacje każdy pragnie spędzić je jak najciekawiej. Najlepiej na obozie, który nas interesuje czy ze znajomymi wyjechać chociażby pod namiot. Taylor nigdy by się nie spodziewała, że w tym roku będzie musiała ponownie po pięciu latach przyjechać do Lake Phoenix. Jednak w dniu siedemnastych urodzin dziewczyna wraz ze swoim rodzeństwem dowiedziała się, że jej ojciec jest chory. Rak trzustki. Zostało mu kilka miesięcy życia. Dlatego cała rodzina Taylor postanowiła wyjechać do ich domku letniskowego, aby ostatni raz spędzić wakacje razem z ojcem. Jednak niezbyt podoba się ten pomysł dziewczynie. Ona w Lake Phoenix zostawiła kilka niezałatwionych spraw, do których wolałaby nie wracać. Porzuciła ludzi, którzy byli jej bliscy i teraz boi się ich reakcji na jej przyjazd. Wie jednak, że tego nie uniknie i musi spróbować zmierzyć się z przeszłością. Jeśli nie dla siebie to dla swojego ojca, który zasługuje na te kilka miesięcy spędzonych w gronie rodziny. Ojciec Taylor chce, aby te wakacje nie różniły się od poprzednich, jednak nie jest to łatwe. Każde z nich ma swój świat i jakoś brak ochoty na spędzanie czasu razem. Warren prawie cały czas siedzi przy podręcznikach, a młodsza siostra Taylor – Gelsey, trenuje balet. Pośród dawnych wspomnień i ludzi, którzy patrzą na nią z nienawiścią i niechęcią w oczach, Taylor nie może spędzić tych wakacji spokojnie i przyjemnie. Na każdym kroku widzi błędy swojego czynu sprzed pięciu lat. Jednak jest coś co może pomóc jej zacząć wszystko od nowa. Ale czy dziewczyna dostanie drugą szansę?

Odkąd przeczytałam Aż po horyzont miałam wielką ochotę zapoznać się z Latem drugiej szansy, zwłaszcza że była ona mocniej zachwalaną książką Morgan Matson niż ta, którą czytałam jako pierwszą. Nie mogłam doczekać się lektury, dlatego gdy tylko dorwałam tę pozycję w swoje łapki to od razu się za nią zabrałam. Przeczytałam ją dość szybko i lekko się rozczarowałam…
Wydaje mi się, że po prostu po tak wysokich ocenach i mocno zachwalających recenzjach oczekiwałam czegoś więcej. Dostałam jednak lekko ciekawy pomysł z masą przewidywalności. Wszystko, dosłownie wszystko można było przewidzieć. Prawie każdą myśl czy rozmowę. A przede wszystkim jak to się skończy. Nie było żadnego niesamowitego BUM, a tylko słabe i nie do końca wyjaśnione sprawy…

Jeśli chodzi o bohaterów to nie znalazłam żadnego, który przypadł mi do gustu. Taylor moim zdaniem była jakaś taka nienaturalna i [nie wiem czy ja jestem za stara i po prostu nie mogę sobie tego wyobrazić] zakochanie się, moim zdaniem, w wieku dwunastu lat jeszcze nie jest złe, jednak czucie tego samego po pięciu latach [gdy tej drugiej osoby się nie widziało!] i wracanie do tego co było kiedyś to mała przesada.

Jest jeszcze, pozornie tylko, najważniejszy temat tej powieści, czyli choroba ojca Taylor. Ma on raka i zostało mu niewiele czasu na tym świecie. Te wakacje miały być pożegnaniem z nim, ale tak naprawdę, moim zdaniem, ta cała opowieść jest bardziej o problemach miłosnych i przyjaznych głównej bohaterki niż jej stosunku do stanu jej ojca. To wszystko jest takie sztuczne, bo jej tylko raz na jakiś czas przypomina się, że przecież jej ojciec jest chory i dobrze byłoby spędzić z nim czas. Dopiero pod koniec książki zaczęło to być podkreślane, jednak moim zdaniem to trochę za mało.

Myślę, że autorka powinna jeszcze sporo popracować, bo choć w Aż po horyzont źle poprowadzony został wątek miłosny i tu było lepiej, jednak w Lecie drugiej szansy gorzej jest z samą fabułą i efektem zaskoczenia. Morgan Matson czeka jeszcze dużo pracy przed wspięciem się na same szczyty. Jednak jeśli poprawi trochę wszystkie błędy i nadal będzie miała tak ciekawe pomysły to może naprawdę daleko zajść.

Podsumowując, nie do końca jestem pewna czy polecać tę książkę. Jeśli nie miałeś jeszcze styczności  z gatunkiem New Adult to możliwe, że ta pozycja Cię zaciekawi, jednak jeśli jesteś po iluś tam opowieściach NA to jednak daj sobie spokój. Nie ma tu nic zaskakującego, żadnego powiewu świeżości w ten dość oklepany gatunek.

Moja ocena: 7/10

6 komentarze

  1. Od dawna mnie ta pozycja interesowała, ale teraz nie jestem do niej przekonana... Jeszcze się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, że te pozycje często są podobne do siebie, ale jakoś lubię je czytać, są lekkie, można się przy nich odprężyć w pełni :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W minione wakacje czytałam ostatnią powieść Matson, "Since You've Been Gone". Spodobała mi się i była idealną lekturą na wakacje. W następne zamierzam nadrobić te dwie zaległości jakim są "Lato drugiej szansy" i "Aż po horyzont". :)

    OdpowiedzUsuń
  4. literatura NA interesuje mnie, chociaż lato już minęło, może odnajdę w niej drugą szansę na jesień? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dla mnie ta historia nie potrzebowała momentu zaskoczenia. Autorka przedstawiła to, czego chciał dla córki ojciec - by korzystała z życia i przed jego nieuchronną śmiercią była na powrót szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  6. No dobra. Zgodzę się...jest przewidywalna, podobna do innyh z tego gatunku, ale mimo wszystjo, podobała mi się! I to bardzo! Wątek z ojcem był wzruszający, fajna historia, moze faktycznie banalna, ale idealna na odprężenie się.
    Ja ją.polecam, wszystkim! :)

    OdpowiedzUsuń