135. Recenzja „Zostań, jeśli kochasz” - Gayle Forman

18:08

„Czasem człowiek dokonuje w życiu wyboru, a czasem to wybór stwarza człowieka”
Mia ma wszystko. Szczęśliwą rodzinę, kochającego chłopaka i przyjaciół, na których zawsze może liczyć. Ma także pasję, która na tle jej rodziny wygląda dziwnie, ponieważ jej ojciec był rockmanem, a matce zawsze rock w duszy grał. Ona jednak wyłamuje się z tego schematu i podąża całkiem inną ścieżką, którą wyznacza jej instrument, który pokochała od pierwszego wejrzenia. Jej wielką miłością jest wiolonczela. Dziewczyna wytrwale uczy się gry i sprawia jej to niezwykłą radość, rodzice w końcu pogodzili się, że ich mała córeczka nie będzie rockmanką, na szczęście jednak jej brat zaczął przejawiać zdolności w tym kierunku. Mia podczas prób poznaje Adama, który jak się okazało gra w zespole rockowym. Chłopak jednak również lubi muzykę poważną, mimo że w duszy grają mu całkiem inne melodie. W końcu w jakiś niewyjaśniony dla dziewczyny sposób stali się parą i dość długo są razem, jednak koniec szkoły i chęć wyjazdu Mii do Nowego Jorku sprawiają, że ich związek zaczyna mieć problemy. Dziewczyna jednak nie chce na razie o tym myśleć i razem z rodzicami i młodszym bratem wybiera się na małą wycieczkę, która nie kończy się zbyt dobrze. W ich samochód uderza ciężarówka, a Mia jest jedyną, która ocalała i to od niej zależy czy wybudzi się ze śpiączki.

Nie planowałam przeczytania tej książki, jednak pod wpływem impulsu postanowiłam ją kupić. Gdy zobaczyłam jak niewiele ma stron wiedziałam, że będzie czytało się ją szybko, jednak szczerze wątpiłam w to, że będzie ona tak niesamowita jak wszyscy mówią. Czytałam ją ze trzy tygodnie temu i muszę Wam powiedzieć, że gdy nabierze się dystansu to w całkowicie inny sposób widzi się dane lektury. Dla mnie Zostań, jeśli kochasz [ja zapisuję pod tym tytułem, ponieważ w takim czytałam] na początku było sporym zaskoczeniem i naprawdę mi się podobała. Jednak teraz patrzę na to troszkę inaczej.

Przede wszystkim widać spory potencjał w autorze, jednak nie do końca został on wykorzystany. Książka mogła być w zdecydowanie lepszy sposób poprowadzona i losy Mii mogłyby być bardziej barwne. Ta pozycja opowiada o miłości, rodzinie, poświęceniu, o tym, co jest najważniejsze w życiu, o decyzjach, które musimy podejmować i o ryzyku z tym związanym. Powinna być bardzo emocjonująca i dawać nam powód do refleksji nad swoim życiem. Ja wcale jej tak nie odebrałam. Moim zdaniem zabrakło w niej emocji. Powinny być one bardziej urzeczywistnione, realne, wręcz namacalne. Tutaj jednak zdecydowanie tego zabrakło.

Jeśli chodzi o bohaterów to nie ma tu wiele do opowiadania, bo osobą, na której skupia się cała akcja jest Mia i to jej życie, jej odczucia poznajemy. Podróżujemy w głąb jej wspomnień i poznajemy całe jej życie zanim ciężarówka uderzyła w samochód jej rodziców. Szczerze jednak przyznam, że ciężko było mi zrozumieć jej postępowanie i niektóre decyzje. W ostatecznym rozrachunku jednak nie było aż tak źle.

Zauważyłam, że sporo dziewczyn doceniło Adama, jednak ja jakoś nie potrafię zrozumieć dlaczego. Moim zdaniem jest on jakoś tak za idealny. Zbyt cudowny, by móc być prawdziwym. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto wytłumaczy mi tą fascynację Adamem, bo jestem strasznie ciekawa jej powodu.

Podsumowując, czy polecam? Ciężko stwierdzić. Książka jest tak krótka, że naprawdę można spróbować się z nią zmierzyć, mimo że nie jest wielkim arcydziełem, dlatego pozostawiam Wam decyzję czy macie ochotę poznać losy Mii.

Moja ocena: 6/10

Zostań, jeśli kochasz | Where she went

3 komentarze

  1. też nie rozumiem fascynacji Adamem. i czuję podobnie do ciebie, że to dobra książka, chociaż coś w niej zabrakło... ale mimo to warta przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Zostań, jeśli kochasz" nie zwróciło jakoś mojej szczególnej uwagi, a do przeczytania twojej recenzji skłonił mnie tytuł posta ;) Raczej w najbliższym czasie po nią nie sięgnę , ale z przyjemnością przeczytałam twoją opinię na jej temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo wszystko chciałabym przeczytać, szczególnie dlatego że mam w planach film. :)

    OdpowiedzUsuń