[Dyskusja] Targi książki i blogerzy

14:56

Nie będzie to relacja z tegorocznych Targów Książki w Krakowie, ponieważ nie czuję, abym miała wiele do opowiadania w tej sprawie. Jest to moje całkowicie subiektywne zdanie na temat tego jak one wyglądają, a przede wszystkim jak blogerzy na nich wypadają. Czy my się dla nich liczymy, czy raczej jesteśmy nieistotnym dodatkiem do standardowego pakietu czytelnika? Parę słów odnośnie Krakowskich targów się pojawi, ale to na samym końcu posta, więc jeśli ktoś nie chce czytać moich wypocin odnośnie idei i wykonania targów to zapraszam do dwóch ostatnich akapitów. Tam jest krótko i treściwie opisane za co dziękuję i tak dalej...

Zacznijmy od początku. Moim skromnym zdaniem Targi Książki są niesamowitym przedsięwzięciem, które przyciąga coraz to większe rzesze ludzi i sprawia, że mamy ochotę czytać. Daje szansę spotkania z ulubionymi autorami, ze znajomymi/blogerami, na kupienie kilku książek taniej niż w księgarni... Jednak posiadają także kilka wad. Wydaje mi się, że zbierają zbyt wielu wydawców, ponieważ wtedy robią bardzo małe przejścia między stoiskami i czasami naprawdę ciężko jest się przecisnąć. Stoiska też jakoś nie są zbyt duże i jak w pewnym momencie przyjdzie więcej osób to nawet czasami ruszyć się nie można. Jednak nie oto chodzi w mojej wypowiedzi. Chodzi o blogerów.

Nie wiem czy się ze mną wszyscy zgodzą, ale moim zdaniem brakuje czegoś w targach. Jasne, są teoretycznie fajne promocje, no i można spotkać wielu ciekawych autorów, ale przede wszystkim często jest zbyt ciasno i brakuje miejsca, aby sobie w spokoju usiąść i porozmawiać. No i tu zaczyna się mój apel [pytanie] do blogerów. W Warszawie na Targach kilka blogerek m.in. Ola z Epic Books, Mai z Ludzkiej Sokowirówki, Natalie z Ostatniego Rozdziału, Czarny Kapturek z Everyday Book, Himitsu z Nocnych szeptów przez większość czasu siedziała na leżakach ustawionych na płycie Stadionu Narodowego i powiem Wam szczerze, że był to najlepszy pomysł w jaki sposób można spędzić czas z ludźmi, których widuje się parę razy do roku. Czemu? Ponieważ przeciskając się przez te dzikie tłumy nie zdołamy zamienić nawet kilku słów. Moim zdaniem, jeżeli jedziemy na Targi, żeby spotkać osoby, z którymi chcemy nareszcie spotkać się na żywo to powinniśmy poświęcić sobie chwilę czasu. Nie powinno to polegać na chodzeniu przez kilka godzin po stoiskach bez większego sensu i zorganizowania. I jak tu z kimś porozmawiać?

Dlaczego o tym piszę? A no dlatego, że kolejny już raz z kilkoma blogerami widziałam się tylko przelotem. Zdołałam zamienić dwa słowa i na tym skończyła się cała moja z nimi przygoda. Po raz trzeci jestem zawiedziona. Umawiałam się z tyloma osobami, a skończyłam jak zwykle z niespełnionymi obietnicami. Następnym razem trzeba będzie się lepiej zorganizować no i zamiast łazić tyle to porozmawiać. Bo co mi da zobaczenie kilku osób przez dwie sekundy?

Pytanie do blogerów: Czy Waszym zdaniem takie spotkanie w gronie kilku blogerów ma sens? Czy Waszym zdaniem jednak lepsze jest to przemierzanie stoisk w kilkuosobowej grupce? W tym poście nie mówię nic o Spotkaniach Blogerów, bo to całkiem osobny temat, ale o zwykłych pogaduchach kilku zaprzyjaźnionych ze sobą blogerów. Proszę dajcie znać co sądzicie o tym  co mówię. Jestem strasznie ciekawa Waszego zdania :)

Mini relacja z Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie

Nie będzie to typowa relacja. Nie będę pisała o wszystkim. O tym co mi się podobało albo wołało o pomstę do nieba. To raczej będą podziękowania i to jeszcze bez zdjęć, bo nie mam skąd ich wziąć [ponownie]. Dlatego kto nie ma ochoty niech nie czyta, bo tu na pewno nie pojawią się książki, które zakupiłam, bo to za tydzień będzie w stosiku.

Zacznijmy od początku. Przede wszystkim duże podziękowania dla Jane Rachel, która znosiła mnie przez całą noc i nie wywaliła mnie za drzwi, kiedy mogła. Ponownie dziękuję i mam nadzieję, że niebawem ponownie się zobaczymy. Na Targach spotkałam wielu blogerów. W kolejce do kasy zobaczyłam Abi, Julie i Nicolę. Później w kolejce do Leonardo Patrignaniego spotkałam się z Patiopeą. A później szturmem na Targi wtargnęła Mirror of soul, która jest mistrzynią niespodzianek. No bo któż by się spodziewał, że przywiezie mi w pudełku po butach tort z okazji urodzin, które mam za trzy tygodnie? Mimo wszystko dziękuję Ci M, tort był naprawdę smaczny :D No i wielkie dzięki za to, że łaziłaś ze mną po tych targach przez jakiś czas!

Później spotkałyśmy się jeszcze z Mai [i jej chłopakiem] oraz Natalie. Jak zwykle świetnie się gadało, ale szkoda, że tak krótko. Na krótką chwilę zaczęłam buszować po stoiskach sama i dopiero na spotkaniu blogerów zobaczyłam więcej osób z internetów. Szybko jednak musiałam uciekać, żeby zdążyć na pociąg. Z tego powodu mój pobyt na tegorocznych targach był dość krótki, ale mimo wszystko nie żałuję, że się tam wybrałam.

Jak zwykle z wieloma osobami zamieniłam ledwo dwa słowa, ale i tak Wam dziękuję za to że mogłam Was spotkać :) Mam nadzieję, że następnym razem uda nam się dłużej porozmawiać!

9 komentarze

  1. Dla mnie najlepiej chodzić większą grupą po stoiskach i masz rację z tym ze w sobotę nie miało się jak przecisnąć. Dopiero dzisiaj wymyślili by osoby z zaproszeniem wchodzili innym wejściem niż osoby po bilety.

    OdpowiedzUsuń
  2. TAK! Też byłam nieco bardziej usatysfakcjonowana po Warszawie, niż Krakowie. Dziki tłum (najgorzej było przed tym, jak C.J. Daugherty zaczęła podpisywać książki w Otwartym O.O), ciasne przejścia i stosunkowo mało przestrzeni do integracji była bardzo zniechęcające... O wiele bardziej wolałabym właśnie usiąść sobie przy kawie/herbacie/ciastku/pizzy/innym jedzeniu* i pogadać na spokojnie, a nie starać się dopchać do kasy, żeby o coś zapytać, a w tym samym momencie zostajesz zepchnięta na stoisko obok, które zaczyna się niebezpiecznie chwiać :/ do Znaku się nawet nie dostałam, żeby kupić książkę "LS i jeszcze więcej" :/
    Ale ogromnie się cieszę, że chociaż czasu było mało, spotkałyśmy się i choć chwilkę pogadałyśmy! ♥

    *niepotrzebne skreślić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam i pooglądałam już mnóstwo relacji i z krakowskich i z warszawskich targów. Ani tu, ani tu nie byłam więc są to jedynie odczucia po zobaczeniu relacji. Rozumiem, że takie kilkuosobowe spotkania są lepsze. Zgadzam się, ale gdybym na przykład była na targach, a nie jestem tak znana jak niektórzy, zwyczajnie nie podeszłabym do osób znających się od x czasu. Ale to pewnie kwestia mojej nieśmiałości. Takie spotkanie blogerów w jednym miejscu mogłoby być fajne, ale z tego co słyszałam, te na targach to kompletna porażka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie było mnie więc wypowiedzieć zbytnio się nie mogę, ale fakt,tylko słyszę, tłumy, duszno i kolejki, to sprawia, że nie wiem czy aż tak warto w bieganinie spędzać ten dzień.

    OdpowiedzUsuń
  5. strasznie żałuję, że nie spotkałyśmy się. wszystko przez to, że dojechałam dopiero koło 15, bo popsuł mi się samochód... ale trudno, są przecież jeszcze targi w maju. mnie tam odpowiada takie wspólne przemierzanie stoisk. jeśli kogoś mijam przelotem, to najwidoczniej nie zależało mi aż tak na poznaniu go;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Spotkanie blogerów o 13 było niewypałem i kompletną klapą, mam nadzieję, że za rok będzie lepiej. Fakt, fajnie by było usiąść i chwilę pogadać, najlepiej jakby organizatorzy zrobili więcej miejsca na jakieś krzesła/fotele/pufy/leżaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle nie chodziło mi w mojej wypowiedzi o to spotkanie blogerów w sali Wiedeń. Jak zaznaczyłam w poście to jest całkowicie odmienna sprawa i nie mam na razie zamiaru się o niej wypowiadać. Chodzi mi o zwykłe spotkania w kilkuosobowym gronie, a nie wśród 421541226841 blogerów, których się nawet nie zna :)

      Usuń
  7. Zgadzam się co do tych tłumów - ja byłam w tym roku pierwszy raz na Targach i muszę przyznać, że to była jedna z pierwszych rzeczy jaka rzuciła mi się w oczy. Spotkanie blogerów za to było o tyleż słabe jak i śmieszne xD

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja Ci powiem, że Cię widziałam gdy przechodziłam koło jakiegoś stoiska, ale faktycznie te tłumy uniemożliwiły mi "zaczepienie" Cię, a potem jakoś zniknęłaś mi z pola widzenia, a szkoda! :(

    OdpowiedzUsuń