[Dyskusja] Negatywne recenzje

10:12


Dosyć niedawno w Internecie zaszumiało, bo pewne wydawnictwo wypowiedziało się dość otwarcie na temat negatywnej recenzji jednej z dość szanowanych i popularnych recenzentek. Moim zdaniem było to lekko przesadzone i całkowicie niepotrzebne, a swoje spostrzeżenia na temat tej konkretnej sytuacji wymieniłam już z autorką wyżej wymienionego bloga. Nie wszyscy wiedzą o co chodzi, jednak nie trzeba wiedzieć, aby zrozumieć o co chodzi w mojej wypowiedzi. Jest ona tylko małą odpowiedzią na to, co powiedziało wydawnictwo i jak się zachowało. Zaznaczmy na początku, że jest to młody wydawca, który jak widać słabo znosi krytykę. I to jeszcze konstruktywną! Podpartą szeregiem racjonalnych argumentów. Oni jednak pozostali głusi na to, co miała im do przekazania ta blogerka, która moim skromnym zdaniem nie powinna być tak przez nich oceniona. Zadziwiły mnie późniejsze przytyki tegoż wydawnictwa w stronę autorki bloga, jednak przejdę od razu do meritum, aby osoby nie znające w całości sytuacji się nie zgubiły w gąszczu moich zaplątanych myśli.

Głównym pretekstem do napisania tego tekstu są słowa, które wyzierają spomiędzy wierszy wypowiedzi wyżej wymienionego wydawnictwa. Oni krzyczą, wręcz nawołują: NIE MACIE NAJMNIEJSZEGO PRAWA, WY MAŁE I NIC NIEZNACZĄCE BLOGERY, PISAĆ ZŁEGO SŁOWA O NASZYCH KSIĄŻKACH! A inni w komentarzach jeszcze ich nakręcają i mówią, że bardzo dobrze zrobili odnosząc się tak szczegółowo i krytycznie do napisanej na temat wydanej przez nich książki negatywnej recenzji. Bo przecież żadne wydawnictwo nie zrobiło tego wcześniej! Ale czy takie zachowanie nie powinno być raczej tłumione? No i powiedzcie mi, drogie „nic nieznaczące” blogery i ich czytelnicy, czy pisanie negatywnych recenzji jest zakazane?

Recenzja jest towarem w tej naszej małej społeczności blogerów książkowych. To my decydujemy czy będzie ona miała charakter pozytywny czy negatywny. Przedstawia ona nasze subiektywne zdanie na temat danej pozycji, więc z jakiegoż to powodu niektórzy pragną je zmieniać? To my decydujemy jaką formę one przyjmą, więc wydawnictwo, nawet tym bardziej jeśli wysłało nam daną książkę do recenzji, nie ma prawa żądać od nas napisania opinii w samych superlatywach. Każdy ma inne zdanie, każdego coś innego kręci. Nie wszyscy lubimy te same książki, muzykę, filmy. Dlatego nie powinien nikt się dziwić, że możemy napisać krytyczną recenzję jakiegoś dzieła. Przede wszystkim jednak nie powinno się nas za to krytykować!

Sama napisałam w czasie swojej blogowej kariery kilka negatywnych opinii, np. Dopóki śpiewa słowik czy Mroczne umysły. Ani razu nie spotkałam się z odzewem ze strony wydawnictwa, choć osoby, które kochały, ubóstwiały daną książkę pytały się [odnoście Wybranych nadal się pytają] jak ona mogła mi się nie podobać? Przecież była idealna! A no mogła się nie spodobać. Przecież jesteśmy tylko ludźmi. Każdego coś innego kręci. Nie wymagajmy od siebie, że będziemy lubić to samo. Nawet czasami nie lubimy tych samych ludzi!

Negatywna recenzja to towar dość rzadki, bo zazwyczaj wybiera się pozycje, które przemawiają jakoś do nas opisem, ciekawią nas. Często zdarza się jednak, że brak im właściwych argumentów. Ja na początku widziałam, że moje negatywne recenzje były słabe, bo brakowało im mocnych argumentów przemawiających przeciw. Trzeba umieć przedstawić, na czym polega nasze zniechęcenie do tej pozycji. I jeśli potrafimy to zrobić, to nikt nie powinien nas przez to krytykować.
W sytuacji, którą omawiałam na początku recenzja została napisana rzetelnie i miała wiele racjonalnych argumentów, dlatego zupełnie nie rozumiem reakcji wydawnictwa. Nie chcę jednak drążyć nadal tego samego tematu. Jest on już zamknięty.

Nadal jednak pozostaje pytanie: Czy pisanie negatywnych recenzji jest zakazane? Moim skromnym zdaniem – absolutnie nie! To nasza subiektywna opinia i jeśli podparta jest dobrymi argumentami to nikt nie ma prawa wymagać od nas zmiany zdania. Bądźmy ludźmi…

A Wy jakie macie zdanie na ten temat? Naprawdę jestem ciekawa Waszej opinii na ten temat :)

4 komentarze

  1. Zdecydowanie się z Tobą zgadzam. Przecież to naturalne, że coś może się nam nie podobać- w tym książki. Dlaczego mielibyśmy okłamywać naszych czytelników i zachęcać ich do czytania pozycji, która NASZYM ZDANIEM, jest kiepska? Żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo do wypowiadania swoich myśli. Większość blogerów w swoich zasadach dotyczących współpracy wymienia fakt, iż recenzja będzie pisana szczerze. Moim skromnym zdaniem, powinno to być rzeczą oczywistą, jednak sama mam to wypisane na blogu, gdyż widocznie niektóre wydawnictwa są jeszcze mocno zacofane. Z całego serca współczuję blogerce, która doświadczyła tej przykrej sytuacji i mam nadzieję, iż nie namiesza jej to w głowie i dalej będzie dzielić się z nami tym, co naprawdę sądzi na dany temat. Masz rację. Bądźmy ludźmi i nie pozwólmy zamykać nas w ograniczających klatkach.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazwyczaj wybieram książki uważnie i trafiają w moje gusta, ale czasem zdarzają się wpadki. Ostatnio strasznie nie podobało mi się "Zostań, jeśli kochasz" i napisałam szczerą opinię. Nie był to jednak egzemplarz recenzencki. Zdarzyło mi się jednak wystawiać bardzo niskie noty (4/10), tytułom otrzymanym do recenzji i na szczęście nie miałam nigdy z tego tytułu problemów, oby tak zostało. Bloger, który nie ma ani jednej "ostrej" opinii na koncie, wydaje mi się nierzetelny, bo jak mogą podobać się wszystkie lektury?

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli coś nie podoba mi się w danej książce to po prostu o tym pisze bardzo precyzyjnie, np. zakończenie było od kitu, bohaterka to idiotka, ciężki język itd .
    Masz ode mnie nominację do Liebster Award :) Po więcej informacji zapraszam tu : http://www.booksnifferr.blogspot.com/2014/11/liebster-blog-award-2.html
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Negatywne recenzje? Absolutnie TAK! Dostałam egzemplarz recenzencki od autora, oceniłam go 4/10 i nie miałam problemów - wręcz przeciwnie. Zostałam pochwalona(!), że mam oryginalny styl pisania. Gdybym recenzowała tę książkę teraz, dałabym pewnie oceną 2/10, ale że miałam wtedy wyjątkowo dobry humor... cóż... zdarza się... :)

    OdpowiedzUsuń