145. Recenzja „Moja mroczna strona” - Gabrielle Zevin

18:22

„- To nie jest tragedia - zapewniłam ją - Nic się przecież nie stało. Czyjaś śmierć – to jest tragedia. Wszystko inne to po prostu wyboje na drodze.”
Autor: Gabrielle Zevin

Tytuł: Moja mroczna strona

Seria: Czekoladowa trylogia #1

Wydawnictwo: YA! [Grupa wydawnicza Foksal]

Narracja: pierwszoosobowa – Ania

Główny bohater: Ania Balanchine – 16 lat

Romans: Ania + Win

Ogumienie: Nie mam zielonego pojęcia co wspólnego ma okładka, a nawet tytuł z treścią. Lubię kiedy okładka, tytuł i treść tworzą całość wzajemnie się uzupełniając. Dlatego szkoda, że tutaj każda rzecz jest tak naprawdę całkiem inna i nie mają zbyt wiele wspólnego.

Coś oryginalnego: Kawa i czekolada są nielegalne. Wystarczy?

Najlepsze zastosowanie: Mamy rok 2083, a w Stanach czekolada i kawa są zakazane. Rząd, aby chronić kraj przed bankructwem musiał z czegoś zrezygnować. A że czekolada nie jest niezbędna do życia to padło akurat na nią. Ania jest mafijną księżniczką. Jej ojcem był Leonid Balanchine, czyli największy dystrybutor czekolady na czarnym rynku. Wszyscy kojarzą ją z jej ojcem i dlatego że on był kryminalistą to i ona jest uważana za przestępcę. Dziewczyna nie ma rodziców, ponieważ mamę zamordowano, gdy była dzieckiem, a ojca kilka lat później. Musiała szybko dorosnąć, aby móc opiekować się swoim rodzeństwem. Leo, co prawda jest dwa lata starszy od niej, jednak jest opóźniony w rozwoju przez wypadek, w którym brał udział. Natty ma tylko 12 lat i potrzebuje opiekuna, a niestety babcia Nana nie jest w stanie im tego zapewnić, gdyż od jakiegoś czasu dzięki aparaturze, która utrzymuje jej życie jakoś funkcjonuje, ale często zapomina o rzeczach oczywistych. Świat Ani nie jest idealny. Można wręcz rzec, że jest tak daleki od ideału jak tylko może być. Do tego jeszcze pojawiają się podejrzenia, że jest ona zamieszana w jakieś zbrodnie. Wszystko wskazuje na to, że jest winna. Jak uda jej się z tego wygrzebać, aby nikt nie został przez nią zraniony?

Tykać to kijem?: Odkąd pojawiła się zapowiedź tej książki zapragnęłam ją przeczytać. Nie mogłam się doczekać aż trafi ona w moje lepkie ręce i gdy wreszcie się pojawiła to jak najszybciej się za nią zabrałam. Przeczytałam ją w naprawdę szybkim tempie w porównaniu z tym jak ostatnio czytałam. Wreszcie znalazłam czas i ochotę!

Bohaterowie: Ania jest naprawdę barwną postacią tej opowieści. Nie spotyka jej w życiu wiele szczęścia. Jest realistką i raczej nie wierzy w takie rzeczy jak miłość. Najważniejsza dla niej jest rodzina. Na drugim miejscu są przyjaciele i ewentualnie coś więcej. Nie jest egoistką, bo częściej martwi się o innych niż o siebie. Stara się być jak najlepszą siostrą i mimo tych wszystkich kłód rzucanych pod nogi nadal uparcie prze do przodu nie przejmując się zniszczeniami jakie po sobie zostawia.

Jeśli chodzi o innych bohaterów to najwięcej pojawia się Scarlett, przyjaciółka Ani oraz Win. Ciężko jest cokolwiek powiedzieć o Scarlett, bo nie ma za bardzo przedstawionego jej zachowania, a jedynie niektóre fragmenty. Mimo wszystko myślę, że jest ona fajną osobą i lojalną przyjaciółką. Natomiast jeśli chodzi o Wina to mam mieszane uczucia. Raz mnie strasznie irytował, a raz był naprawdę miłym i słodkim chłopakiem. Dla mnie jego postać była za mało dopracowana. Mam nadzieję, że w następnych częściach autorka trochę go dopieści i będzie idealnie.

Pióro: UWIELBIAM styl jakim posługuje się ta autorka! Jest on tak przyjemny w odbiorze i dzięki temu niesamowicie się wciągnęłam w tę opowieść. Przede wszystkim jest lekki i łatwy do przyswojenia. Nie ma żadnych trudniejszych wyrażeń, ani wyszukanych słów. Wszystko tak jak jakby całą historię opowiadała nastolatka. Podobały mi się również wypowiedzi w nawiasach, które były takimi dopowiedziami Ani. Były to wypowiedzi bezpośrednio do czytających, oto jeden z nich, ale ostrzegam, że może zawierać treści, których nie chcielibyście znać! SPOILER „(Martwiliście się, że zaszłam w ciążę? Że odbyłam stosunek z Winem i wam nie powiedziałam? Nie zrobiłabym wam czegoś takiego. Szczycę się tym, że jestem sumienną narratorką)” KONIEC SPOILERA

Całokształt: Pomysł – mistrzostwo, styl – większe mistrzostwo, bohaterowie – mogło być lepiej, wykonanie – dobrze, ale nie idealnie. Największym mankamentem powieści są bohaterowie drugoplanowi. Moim zdaniem są oni słabo dopracowani, przez co wydają się być mało realni. Myślę, że wypadałoby jeszcze chwilę nad nimi popracować i wtedy książka byłaby cudna!

Ogólnie pozycja wypada dość dobrze, ale daleko jej do ideału. Poprawiłabym kilka mniejszych rzeczy. Może fakt, że jest to kolejna dystopia nie napawa optymizmem, ale warto spojrzeć na to z innej strony. Może i mamy lekko przesłodzony wątek miłosny, ale poza tym jest mnóstwo akcji, która napędza tę całą machinę, dzięki czemu powstała książka, która różni się od reszty. I to nie tylko tym, że nadchodzi apokalipsa i przez to zakazano czekolady!

Artemis radzi: Jeśli zastanawiacie się czy zacząć przygodę z tą serią to ja powiem Wam stanowcze TAK! Jest ona naprawdę dobra i warto poznać historię Ani. Może i coś Wam się nie spodoba, ale przecież nic nie jest idealne ;)

Mój osąd: Rozkładający się zombie

0 komentarze