152. Recenzja „Czerwone jak krew” - Salla Simukka

20:22

Jest w tobie część, której nikt nie zdoła dotknąć. To jesteś ty. Należysz do siebie i nosisz w sobie cały wszechświat. Możesz być, kim tylko zapragniesz. 
Nie bój się. Nie musisz się już bać.”
Autor: Salla Simukka

Tytuł: Czerwone jak krew

Seria: Lumikki Andresson #1

Wydawnictwo: YA! [Grupa wydawnicza Foksal]

Narracja: trzecioosobowa

Główny bohater: Lumikki Andresson – 17 lat

Ogumienie: Okładka moim zdaniem wygląda magnetycznie i wpasowuje się w klimat opowieści. Przede wszystkim jednak cieszę się, że to tytuł ma dość znaczące odbicie w treści. W sumie to wszystkie trzy tytuły z tej trylogii są mocno ze sobą powiązane, dzięki czemu wygląda to wszystko naprawdę niesamowicie.

Najlepsze zastosowanie: Lumikki pochodzi z niewielkiej miejscowości o jakże zacnej nazwie – Riihimaki, gdzie nie była traktowana dobrze. Uciekła z tamtego miejsca, z dala od przeszłości. Zaczęła chodzić do nowej szkoły i zamieszkała sama w niewielkiej kawalerce. Jest typem samotniczki, a sztukę niewidzialności opanowała do perfekcji. Dosłownie mało kto ją widzi. Pewnego dnia po przyjściu do szkoły wybiera się do szkolnej ciemni, gdzie zauważa wiszące na sznurkach pięciuset eurowe banknoty, pokryte jeszcze nie do końca zmytą krwią. Dziewczyna czym prędzej wychodzi z ciemni i udając, że nic nie widziała wraca na lekcje. Jednak ta sprawa nie daje jej spokoju. Na przerwie wraca do miejsca znalezienia zdobyczy, jednak zauważa, że pieniądze zniknęły. Lumikki szybko odkrywa kto zgarnął banknoty i postanawia go śledzić, aby odkryć prawdę. Sprawy szybko się komplikują i dziewczyna zaczyna brać udział w niezwykle niebezpiecznej grze, gdzie stawką jest  życie…

Tykać to kijem?: Odkąd pojawiła się ta książka na półkach księgarń słyszałam, że zdecydowanie warto się za nią zabrać. Nie czułam potrzeby zakupienia jej, dlatego poczekałam aż pojawiła się w bibliotece. Wypożyczyłam, przeczytałam i przepadłam…

Bohaterowie: Tak naprawdę poza Lumikki nie poznajemy głębiej nikogo. Są oni jedynie tłem w opowieści o dziewczynie, która przez całkowity zbieg okoliczności znalazła się po prostu w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie, a później musiała to wszystko odkręcać.

Lumikki jest pewna siebie i stanowcza. Lubi przebywać sama ze sobą i nie przejmować się innymi ludźmi. Często wydaje się, jakby unikała ich jak ognia. Przez wydarzenia, które spotkały ją jako małą dziewczynkę nauczyła się bać i ten strach towarzyszył jej przez całe życie. Odkąd przeprowadziła się do Tempere stara się nie bać, być niezauważalną. Wtapiać się w tłum. I jej się to udaje; jest kameleonem w ludzkiej skórze.

Pióro: Salla Simukka w bardzo ciekawy sposób wprowadza czytelnika w świat Lumikki. Sprawia, że przez te kilkaset stron nie możemy oderwać się od lektury. Pragniemy więcej, chcemy odkryć tajemnicę, która jest powoli rozwiązywana na kartach książki. Mimo że pragniemy dowiedzieć się jak najszybciej kto za tym wszystkim stoi, tak naprawdę autorka nie daje nam żadnych podpowiedzi. W pozycji opisane jest wszystko, jednak nadal nie wiemy zupełnie nic…

Całokształt: Dla mnie ta książka była naprawdę ciekawą lekturą. Sprawiła, że na kilka godzin zapomniałam o świecie i całkowicie się w niej zatraciłam. Autorka dzięki swoim zdolnością w sposób intrygujący dzieli się z czytelnikiem wszystkimi wydarzeniami z perspektyw kilku osób, jednak my nadal nie mamy pojęcia do czego to wszystko zmierza, jak to wszystko się skończy. Zakończenie może być zarówno przewidywalne, jak i nieprzewidywalne. Pozwalające na chwilę wytchnienia. Jestem niezmiernie ciekawa jaki temat autorka poruszy w kolejnej części. Już nie mogę się doczekać lektury!

Artemis radzi: Z czystym sumieniem mogę Wam polecić tę książkę. Moim zdaniem jest ona ciekawą opowieścią, która mimo wątku kryminalnego jest naprawdę lekka. Sprawia, że chcemy całą zagadkę rozwikłać przez ostatnim słowem. Jest ona przyjemna i niezobowiązująca, idealna na zimowe wieczory.

Mój osąd: Potężny heros – 8/10

0 komentarze