154. Recenzja „Losing Hope” - Colleen Hoover

18:29

„Jest tak totalnie zdruzgotana, że powinniśmy na nowo stworzyć definicję tego słowa. Należałoby go używać wyłącznie w takich sytuacjach. To absurdalne, że ludzie opisują za jego pomocą coś innego niż to, co czuje matka po stracie dziecka. To naprawdę jedyna sytuacja, w której słowo ‘zdruzgotanie’ oddaje cały ogrom uczuć.”
Autor: Colleen Hoover

Tytuł: Losing Hope

Seria: Hopeless #2

Wydawnictwo: Moondrive

Narracja: pierwszoosobowa – Holder

Główny bohater: Dean Holder – 18 lat

Romans: Holder + Sky

Najlepsze zastosowanie: Holder w wieku sześciu lat stracił przyjaciółkę. W wieku lat siedemnastu – swoją siostrę bliźniaczkę. Przez lata obwiniał się o to, co spotkało Hope. Teraz obwinia się o samobójstwo Les. Sądzi, że to przez niego. Przez to, że kazał jej chłopakowi z nią zerwać ona skończyła ze sobą. Nie jest w stanie pogodzić się z jej śmiercią. Dlatego zaczyna pisać do niej listy, w których opowiada jej co czuje. W których stara się opisać swoją bezsilność i niemoc. Wyjeżdża na rok do ojca, aby uciec od przeszłości. Aby móc pogodzić się z tym, że jego radosnej i ukochanej siostry nie będzie już przy nim. I może nie jest to łatwe, ale w końcu uzyskuje coś na kształt pogodzenia się z tym. Pewnego dnia widzi jednak pewną dziewczynę. Dziewczynę, która ma znajome oczy. W której widzi kogoś, kogo nie widział od lat. Kogoś, kogo stracił…

Tykać to kijem?: Kupiłam tę książkę, ponieważ chciałam się przekonać czy spodoba mi się ta sama historia opowiedziana oczami chłopaka. Czy nie zabije magii tej opowieści? Czy będzie równie wciągająca i trzymająca w napięciu?

Bohaterowie: Dzięki tej książce bliżej poznajemy Holdera i dowiadujemy się czym była dla niego utrata bliskich mu osób. Zaczynamy rozumieć jego zachowanie i wszelkie uczucia nim kierujące. Jak pisałam w recenzji Hopeless jest on silnym, a zarazem bardzo kruchym bohaterem. Przez lata chował głęboko w sobie wszelkie uczucia i dzięki Sky wreszcie się otworzył i zdjął ciężar ze swoich ramion.

Pióro: Colleen Hoover ma bardzo przyjemny w odczuciu styl. Dzięki temu książkę czyta się szybko i przyjemnie. Nie przedłuża i każde słowo używane jest z rozwagą i wyczuciem. Musi przecież idealnie pasować do reszty opowieści.

Całokształt: Dla mnie pomysł stworzenia tej samej opowieści z perspektywy Holdera jest nietrafiony. Co prawda jest kilka rozdziałów więcej z przodu i z tyłu, jednak moim zdaniem dużo lepszym pomysłem byłoby napisanie jednej książki, ale prowadzonej przez dwie postacie. Dla mnie czytanie Losing Hope było powtórką z rozrywki. Co prawda dowiedziałam się kilku rzeczy, motywów, które kierowały Holderem, jednak wydaje mi się, że w większości dało się to wszystko wywnioskować po przeczytaniu Hopeless. Podobały mi się za to listy do Les, których mogło być więcej. Fajnie wyrażały wszystkie uczucia chłopaka i sprawiały, że wydawał się być taki bezbronny i smutny. Mimo wszystko nadal sądzę, że jedna książka z dwóch perspektyw byłaby lepszym rozwiązaniem niż pisanie dwóch części.

Artemis radzi: Jeśli czytaliście Hopeless to możecie się za nią zabrać. Jeśli nie czytaliście to wydaje mi się, że też możecie spróbować się za nią zabrać. Co prawda nie jestem pewna czy wszystkie sytuacje będą wystarczająco jasne, ale spróbować można. Najlepiej to radziłabym Wam czytać jedynkę i dwójkę jednocześnie sprawdzając co czują zarówno Sky, jak i Holder.

Mój osąd: Niechlujny wampir – 6/10

0 komentarze