160. Recenzja „Przemiana” - Michelle Hodkin

10:08

„Powiedz mi, co widzisz. Sama już nie wiem, co jest rzeczywistością, a co nie; co jest nowe albo dziwne. Nie mogę ufać sobie, ale tobie ufam. 
Albo nie. Nic mi nie mów, bo mogę nie zapamiętać. Napisz to i kiedyś, pewnego dnia, jeśli jakimś cudem poczuję się lepiej, daj mi do przeczytania. Bo inaczej będę się zmieniać niedostrzegalnie, dzień po dniu, i przestanę to wreszcie zauważać. A wówczas, będzie za późno.”
Autor: Michelle Hodkin               

Tytuł: Przemiana

Seria: Mara Dyer #2

Wydawnictwo: YA! [Grupa wydawnicza Foksal]

Narracja: pierwszoosobowa – Mara

Główny bohater: Mara Dyer – 17 lat

Romans: Mara + Noah

Ogumienie: Jeśli chodzi o okładkę to powiem Wam szczerze, że dobrym pomysłem było wzięcie tej samej, co w amerykańskim wydaniu. Jednak złą decyzją okazało się przyciemnienie jej, co sprawia, że bardzo ciężko jest coś dostrzec…

Coś oryginalnego: Obłęd. Paranoja. Halucynacje. A może prawda?

UWAGA! RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z PIERWSZEJ CZĘŚCI [TAJEMNICA]! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!

Najlepsze zastosowanie: Mara odkryła, co potrafi. Jak niebezpieczna jest dla otoczenia i postanowiła coś z tym zrobić. Gdy z jej winy zostaje postrzelony jej własny ojciec idzie na komisariat i zeznaje, że zabiła nauczycielkę hiszpańskiego. Sądzi, że lepszym rozwiązaniem będzie opuszczenie rodziny. Jednak nie jest to proste. Na komisariacie spostrzega znajomą twarz. Twarz osoby, która powinna nie żyć. Która powinna leżeć pogrzebana pod gruzami starego psychiatryka. Twarz Jude’a… Wtedy zaczyna krzyczeć. Zostaje przewieziona do szpitala. Gdy budzi się następnego dnia przy jej łóżku siedzi kobieta. Tłumaczy jej, że przez swoje halucynacje i zachowanie została ubezwłasnowolniona… Teraz Mara musi uczęszczać na program terapeutyczny o nazwie Horyzonty. Jest to dość nowa metoda radzenia sobie z chorobami psychicznymi u nastolatków. Dziewczyna godzi się iść tam, ponieważ wie, że jeśli postąpi inaczej rodzice mogą wysłać ją gdzieś indziej. Gdzieś, gdzie będzie zamknięta w czterech ścianach… Gdy życie Mary zaczyna się uspokajać zaczyna dostawać krwawe wiadomości. Boi się komukolwiek o tym powiedzieć. Nie jest pewna komu ufać. Jedyną taką osobą jest Noah I tylko on zna prawdę. Bo nikt nie jest w stanie przypuszczać, że to co widzi Mara może być prawdziwe…

Tykać to kijem?: Pierwsza część nie sprawiała wrażenia, że zdarzy się coś niebywałego w dwójce. Raczej nie oczekiwałam zbyt wiele po tym jak rozpoczęła się ta historia. Ale Michelle Hodkin sprawiła, że zmieniłam zdanie. Przemiana to niesamowita opowieść i wierzcie mi lub nie, ale jeśli nie spodobała Wam się Tajemnica to po tej części zdecydowanie zmienicie zdanie, co do tej trylogii.

Bohaterowie: Jeśli chodzi o Marę to przyznać muszę, że trochę się ona zmieniła i z każdą kolejną stroną można sobie coraz mocniej tę przemianę dostrzegać. To świadomość tego, co potrafi sprawiła, że stała się całkowicie inną osobą. Moim zdaniem idealnie wpasowuje się w rolę „chorej psychicznie” dziewczyny nierozumianej przez świat, a przede wszystkim przez najbliższych. Autorka stworzyła obraz naprawdę interesującej osoby, która powinna się spodobać wielu czytelnikom.

Ale jest jeszcze Noah. Wydaje mi się, że płeć piękna raczej go lubi, ale mnie jakoś nie wzięło. Dla mnie jest on dość mocno niedopracowany i ma małe huśtawki nastrojów [Kurczaki, ostatnio czytam sporo książek, w których bohater zmienia nastrój w ciągu sekundy…]. Mimo wszystko nadaje się do tej roli, choć jako para Noah i Mara moim zdaniem wypadają raczej słabo…

Ale postacią, którą zdecydowanie lubię jest Jamie. Chłopak ma niecodzienne poczucie humoru i naprawdę potrafi rozbawić swoimi tekstami. Podoba mi się jego podejście do życia i sposób bycia. Fajnie, że w tej książce jest taka osoba, która wprowadza trochę pozornej normalności do całości.

Pióro: Styl Michelle Hodkin jest naprawdę przyjemny, jednak ja nadal narzekać będę na tłumaczenie, które moim zdaniem jest raczej na marnym poziomie. Co prawda akurat tej części nie czytałam w oryginale, choć posiadam, ale nawet bez czytania pierwowzoru widać, że tłumacz miał małe problemy.

Całokształt: Przemiana jako kontynuacja stoi na naprawdę wysokim poziomie. Nie spodziewałam się, że właśnie w ten sposób zostanie rozwinięty wątek i zostałam pozytywnie zaskoczona. Było kilka sytuacji wprawiających w osłupienie, ale zdarzyło się też parę takich, których domyśliłam się już wcześniej. Zakończenie za to sprawia, że z niedowierzaniem przewraca się kolejne strony wciąż mając nadzieję, że to, co jest tam napisane to jedno wielkie kłamstwo…

Artemis radzi: Uważasz, że pierwsza część była beznadziejna? Spróbuj sprawdzić czy spodoba Ci się dwójka! Sądzisz, że Tajemnica to jedna z Twoich ulubionych książek? To tym bardziej sięgaj po Przemianę! Innymi słowy, jeśli tylko czytałaś/eś jedynkę to najwyższa pora poznać dalsze losy Mary.

Mój osąd: Słodki anioł – 9/10

0 komentarze