169. Recenzja „Pułapka uczuć” - Colleen Hoover

18:41

„Nie da się uciec do innego miasta, do innego miejsca, innego stanu. Przed czymkolwiek byśmy uciekali, to coś jedzie razem z nami. Zostaje z nami, dopóki nie znajdziemy sposobu, żeby się z tym zmierzyć.”
Autor: Colleen Hoover

Tytuł: Pułapka uczuć

Seria: Pułapka uczuć #1

Wydawnictwo: WAB [Grupa Wydawnicza Foksal]

Narracja: pierwszoosobowa – Layken

Główny bohater: Layken Cohen – 18 lat

Romans: Layken + Will

Ogumienie: Patrząc na tę okładkę można odnieść wrażenie, że będzie to jakiś romans. Ale czy udany? Ja stwierdzić mogę, że średnio mi się ona podoba, ale jestem oczarowana tytułem – zarówno polskim, jak i angielskim. Co prawda angielski bardziej pasuje, ale nie dało się tego na polski przetłumaczyć tak, aby zachowało sens, dlatego cieszę się, że nie próbowano robić tego na siłę.

Najlepsze zastosowanie: Życie czasami z nas kpi. Uważa, że zsyłanie katastrof na kogoś to jakaś zabawa. Czujemy się przez nie oszukani, próbując zrozumieć, co zrobiliśmy źle. Właśnie w ten sposób myśli Layken, która przeżywa najgorszy rok swojego życia. Kilka miesięcy temu zmarł jej ojciec na zawał serca. Dziewczyna nie mogła pogodzić się z faktem, że najcudowniejszy człowiek na świecie tak przedwcześnie zmarł. Gorsze jest jednak to, że muszą przeprowadzić się z Teksasu do Michigan. Wszystko od tamtej pory będzie wyglądało inaczej. Layken ciężko jest się z tym wszystkim pogodzić. W końcu jednak ze swoim młodszym bratem Kelem i matką wyruszają w kilkudniową podróż do swojego nowego miejsca zamieszkania. Od razu, gdy podjeżdżają pod swój nowy dom poznają sąsiadów z naprzeciwka – Cauldera, żywiołowego dziewięciolatka, który staje się nowym towarzyszem zabaw Kela, oraz Willa – przystojnego dwudziestojednolatka, który sprawia, że Layken zamiera serce. Mimo że Will i Lake znają się zaledwie kilka dni, chłopak zaprasza ją na randkę, która okazuje się najcudowniejszą randką w historii pierwszych randek. Wydaje się, że Layken i Will są sobie przeznaczeni, jednak nagle życie staje im na drodze i to do nich należy decyzja czy zaczną z nim walczyć, czy zaakceptują je takim, jakie jest, raniąc się i chroniąc wzajemnie.

Tykać to kijem?: Pierwszą książką autorstwa Colleen Hoover po jaką sięgnęłam było Hopeless, która naprawdę mi się spodobała. Od dłuższego czasu planowałam spróbować z Pułapką uczuć, obawiałam się jednak, że będzie to zwyczajna opowieść o miłości, która nie ma prawa mieć miejsca. Prawda okazała się być jednak inna – dużo ciekawsza i lepsza.

Bohaterowie: Layken jest naprawdę ciekawą bohaterką, która ma specyficzne podejście do wszystkiego, ale właśnie za to się ją lubi. Zdarza się jednak czasami, że człowieka potrafi lekko zirytować. Mimo wszystko idealnie pasuje do roli jaką przypisała jej autorka i naprawdę ją podziwiam za to jak poradziła sobie z tymi wszystkimi kłodami, które rzucało jej pod nogi życie.

Will również jest ciekawą postacią, choć on swoim niezdecydowaniem potrafił człowieka do siebie zniechęcić. Jednak jego wiersze wszystko rekompensowały.

Najcudowniejszymi postaciami w całej książce są: Eddie – przyjaciółka Lake, która też w życiu najłatwiej nie miała, ale zawsze potrafiła sobie poradzić z kartami, które rozdawał jej los, nawet, gdy były naprawdę do dupy; Kel i Caulder – ta para dziewięciolatków to najcudowniejsi chłopcy jacy istnieją, którzy sprawiają, że człowiek może śmiać się nawet z nieśmiesznych rzeczy; i jest jeszcze mama Layken i Kela, czyli Julia – świetna kobieta, której rady trzeba wziąć sobie głęboko do serca, bo są naprawdę trafne.

Pióro: Lubię ten lekki styl Colleen Hoover, która w naprawdę prostych i niezwykle trafnych słowach potrafi opisać dość ciężkie tematy, które wymagają pewnej dozy delikatności. Mam nadzieję, że kolejne jej książki będą jeszcze lepsze.

Całokształt: Tak naprawdę, gdy zaczynałam tę książkę nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Jeśli myślicie, że jest to zwykła opowieść o tym jak to para na zabój w sobie zakochana nie może ze sobą być i szuka sposobu tylko, żeby móc wreszcie być razem to się pomyliliście. Prawdą jest, że Layken i Will mają małe problemy i nie mogą być razem, ale to wszystko ma głębsze podłoże. W książce dzieje się dużo więcej. Ma miejsce tyle zdarzeń, za które jasno i wyraźnie można stwierdzić, że ta opowieść jest niezwykła i zasługuje na naprawdę dobre oceny.

Jedna uwaga – ta historia powinna się skończyć na tej części. Uważam, że niepotrzebnie będzie ona kontynuowana, ponieważ wszystko się skończyło satysfakcjonująco i tak powinno zostać.

Artemis radzi: Ta opowieść jest słodko-gorzka. Jest idealnie wyważona i osoby szukające historii lekkiej, a zarazem o umiarkowanie trudnej tematyce spostrzegą w tej książce potencjał. Niech decyzja o sięgnieciu po tę opowieść pozostanie w Waszych rękach.

Mój osąd: Potężny heros – 8/10

0 komentarze