176. Recenzja „Nieludzie” - Kat Falls

18:13

„Bezpieczeństwo i szczęście nie zawsze idą w parze”
Autor: Kat Falls

Tytuł: Nieludzie

Seria: Fetch #1

Wydawnictwo: Uroboros [Grupa Wydawnicza Foksal]

Narracja: pierwszoosobowa – Delaney

Główny bohater: Delaney ‘Lane’ McEvoy

Romans: Hm… nie jestem do końca pewna jak to wygląda… może więc lepiej nie będę Wam zabierała zabawy i sami się przekonacie :)

Ogumienie: Okładka książki przedstawia postapokaliptyczne miasto otoczone murem od reszty cywilizacji, a także unoszący się nad nim helikopter, jak się przeczyta kilka pierwszych stron można się przekonać, że to nie prawdziwa machina, a jedynie zabawka. Niezwykle mi się podoba ta grafika, ponieważ idealnie pasuje do fabuły i już powoli prowadza nas w świat, znajdujący się na kartach powieści.

Najlepsze zastosowanie: 19 lat wstecz ludzie z pewnego parku rozrywki pomyśleli, że ciekawą atrakcją byłyby hybrydy zwierzęce. Z tego powodu zaczęli eksperymentować. Jednak przedsięwzięcie wymknęło się spod kontroli i wirus o nazwie ferae wydostał się na zewnątrz, siejąc spustoszenie. Ludzie w kilka godzin po zarażeniu giną i nic nie jest w stanie ich uratować. Właśnie, dlatego powstał mur oddzielający miasto od tak zwanej Dzikiej strefy. Nikt nie ma prawa przekroczyć muru pod groźbą kary śmierci. Lane dorasta w mieście i jest niezwykle ciekawa świata, znajdującego się po drugiej stronie muru, jednak nie na tyle, aby go przekroczyć. Od dziecka przekonywana jest, że należy być jak najbardziej ostrożnym i zawsze nosi ze sobą płyn przeciwbakteryjny, aby dezynfekować swoje ręce. Właśnie, dlatego nie chce nigdy znaleźć się w Dzikiej strefie – przecież tam jest pełno zarazków i można zachorować na ferae, które jest przecież śmiertelne. Dziewczynie przyjdzie się jednak zmierzyć z brutalną rzeczywistością i gdy dowiaduje się, że jej tacie grozi niebezpieczeństwo postanawia przekroczyć mur, aby go uratować. Tam dowiaduje się, że to, co mówią w mieście nie zawsze jest prawdą i każdą rzecz można opacznie zrozumieć. Spotyka tam istoty, których nigdy nie podejrzewała znać. I wsiąka w ten świat, który ją jednocześnie fascynuje i przeraża…

Tykać to kijem?: Odkąd tylko zobaczyłam zapowiedź tej książki wiedziałam, że muszę ją mieć na swojej półce. Czułam całym swoim serduchem, że mi się spodoba i świat wykreowany przez autorkę będzie niesamowity i po prostu interesujący do bólu.

Bohaterowie: Lane jest naprawdę interesującą bohaterką, która potrafi o siebie zadbać w wielu sytuacjach i dobrze radzi sobie w nowych, nieznanych jej warunkach. Czasami świat ją nieco przytłacza, ale przez większość książki zachowuje się naprawdę racjonalnie i mądrze. W większości jej decyzje są przemyślane i raczej logiczne. Jest ona postacią, którą się łatwo da polubić i również mi udało się mieć do niej bardzo przyjemne odczucia.

Jest jeszcze Rafe, czyli zwykły chłopak żyjący w Dzikiej strefie. Trochę niepokorny, czasami irytujący, ale tak naprawdę niezwykle pociągający i cudowny. Jak łatwo się można domyślić chłopak jest mój, więc nawet nie próbujcie go zaklepywać, bo byłam pierwsza! Jest on najbardziej barwną i żywiołową postacią w całej książce i nawet jak go nie ma w danej scenie to zastanawiasz się gdzie jest i co robi.

Bohaterem, który raczej nie przypadł mi do gustu jest Everson. Ten chłopak jest beznadziejnym dodatkiem, który już dawno powinien zostać pogryziony przez szympakabrę(to taka kretomałpa, która pluje jadem i zjada wszystko, co się rusza :P).

Pióro: Autorka pisze ciekawie, dzięki czemu nie mogłam się oderwać od lektury i pochłonęłam ją w kilka krótkich godzin.

Całokształt: Jest to interesująca historia, której pojawiają się ciekawi bohaterowie, a także niesamowite hybrydy zwierząt, które barwią ją w naprawdę magiczne i nieprawdopodobne odcienie. Poznajemy niebezpieczny i fascynujący świat, który sprawia, że po przeczytaniu mamy ochotę na więcej. Pragniemy poznać dalsze losy bohaterów i dowiedzieć się, gdzie ich to wszystko zaprowadziło. Mam nadzieję, że autorka jest w trakcie pisania drugiej części i niebawem się ona u nas pojawi, ponieważ muszę się dowiedzieć, co się stało z pewnymi postaciami i jak się zmieniło to wszystko.

Artemis radzi: Książkę zdecydowanie polecam. Przede wszystkim osobom lubiącym dreszczyk emocji i niebezpieczeństwo czające się na każdym kroku, a także zmutowanych zwierzoludzi, którzy pojawiają się na każdym skrawku dżungli.

Mój osąd: Przystojny diabeł – 9.5/10

0 komentarze