222. Recenzja „Nasze szczęśliwe czasy” - Gong Ji-Young

15:56

„Jeśli coś jest niewidoczne, nie znaczy, że nie istnieje”
Autor: Gong Ji-Young

Tytuł: Nasze szczęśliwe czasy

Wydawnictwo: Kwiaty orientu

Narracja: pierwszoosobowa – Mun Yu-jeong

Główny bohater:
Mun Yu-jeong – 30 lat; Jeong Yun-su – 27 lat

Ogumienie: Kiedy patrzę na tę okładkę nie wiem, co mam myśleć. Ciężko jest cokolwiek z niej wywnioskować, jeśli nie miało się okazji zagłębić w historii opowiedzianej na kartach tej książki. Dopiero wtedy dostrzega się te wszystkie szczegóły i zaczyna rozumieć ich znaczenie. Każda myśl zostaje umieszczona na właściwym miejscu. To sprawia, że podoba mi się ta okładka, jednak jej całkowite piękno dostrzegłam dopiero po przeczytaniu książki.

Najlepsze zastosowanie: Yu-jeong nie ma łatwego życia. Może i swego czasu przeżywała chwile sławy, kiedy udało jej się zaśpiewać hymn dla wielu obywateli Korei, jednak teraz jest to tylko cieniem. Intrygującą przeszłością, która na zawsze już będzie wpisana w jej życie. Kobieta nosi w sobie również mrok, który towarzyszy jej na każdym kroku. Jest to spowodowane pewnym wydarzeniem z czasów, kiedy była nastolatką. Mimo że minęło już 15 lat nadal trzyma to w swojej głowie i nie wie, co powinna zrobić, aby uwolnić się od dawnych demonów. Jedynym dobrym rozwiązaniem wydaje się śmierć. Ostatnim razem próbowała odebrać sobie życie połykając tabletki nasenne i popijając je whisky. Mimo że przechodziła przez terapię nadal nikt nie potrafił jej pomóc. Bo jedyna osoba, która była do tego zdolna nie mogła jej znieść i uważała ją za coś gorszego niż robak. W końcu z pomocą Yu-jeong przyszła jej ciotka Monika. Zakonnica, która od wielu lat odwiedza przestępców skazanych na najwyższy wymiar kary. Chce pokazać siostrzenicy prawdziwe oblicze tych ludzi i nauczyć ją jak życie jest ważne. Przedstawia jej Yun-su, skazanego na śmierć za dość poważne wykroczenia. Kobieta nigdy nie spodziewała się, że będzie to człowiek, który odmieni całkowicie jej życie.

Tykać to kijem?: O książce usłyszałam od Abi z bloga Wyznania książkoholiczki i Jane z Zanim Zajdzie Słońce. Niesamowicie mnie zaintrygowała ta powieść, gdyż niezwykle pozytywnie dziewczyny się o niej wypowiadały. Z tego powodu ucieszyłam się niezmiernie, kiedy nareszcie wpadła w moje łapki, choć chwilę musiała poczekać na swoją kolei.

Bohaterowie: Yu-jeong jest osobą, która wiele przeszła w życiu i sarkazmem oraz dystansem do innych okazuje swoje zagubienie. Dziewczyna, a właściwie kobieta stara się być odważna i silna, mimo że często cała ta rzeczywistość zaczyna ją przytłaczać. Choć minęło piętnaście lat nie potrafi otrząsnąć się z dawnych dziejów, które przyczyniły się do ukształtowania jej osobowości. Yu-jeong została stworzona bardzo dokładnie i każdy detal jest istotny jeśli chodzi o jej osobę, gdyż warto poznać jej całą bez masek, które nieustannie zakłada na siebie.

Yun-su to mężczyzna częściowo pogodzony ze swoim losem, który stara się w więzieniu odkupić wszystkie złe czyny, których dopuścił się w całym swoim życiu. Nie jest tylko postacią opisywaną przez Yu-jeong, gdyż poza jej wypowiedziami w książce obecne są fragmenty z perspektywy skazańca, który wyjaśnia skąd wziął się w zakładzie i wyznaje swoje złe uczynki.

Pióro: Może książka nie jest napisana bardzo lekkim językiem, gdyż byłoby to niestosowne przy takiej wymowie powieści, ale naprawdę nie ma większych problemów w zagłębienie się w pozycji i przeczytaniu jej w dość szybkim tempie.

Całokształt: To nie jest zwykła książka i można to dostrzec po opisie, który od razu nakierowuje nas, sprawdzając czy nadajemy się do zapoznania z nią. Jeśli zaintryguje Was opis to całą powieść powinniście pokochać albo chociaż polubić. Zdecydowanie nie jest to pozycja z gatunku tych, które są rozpoznawalne wszędzie i ludzie kiedy tylko zobaczą jej tytuł ponad wszystko pragną mieć ją na swojej półce. Jest to powieść, która przemyka cicho i tylko nieliczni są godni jej zauważenia. Jednak kiedy ją widzą całkowicie w nią wsiąkają i wiedzą, że będzie to coś nieprawdopodobnego, co pozostawi w ich duszach trwały ślad. I właśnie to jest w niej najpiękniejsze. To, że świat nie musi o niej wiedzieć, żebyś Ty czuł jej wielkość. Bo mimo że mało kto ma o niej pojęcie, Ty jesteś przekonany, że ta historia to coś, co nie zdarzy się drugi raz.

Kasia radzi: Nie wiem czy chcę Wam ją polecić. Mimo że uważam ją za coś niezwykle zapadającego w pamięć, nieziemskiego i nieprawdopodobnie ujmującego, to nie wiem czy świat jest na nią w pełni gotów. Ale jeśli po opisie poczuliście, że może jest to opowieść, którą chcielibyście poznać to radzę Wam zapoznać się z nią jak najszybciej. Jestem pewna, że nie pożałujecie.

Mój osąd: Przystojny diabeł – 9.5/10

0 komentarze