234. Recenzja „Co, jeśli...” - Rebecca Donovan

14:13

„Wyrzuty sumienia to przebiegłe bestie. Ranią głęboko, a kiedy rana już się zabliźnia, posypują ją solą.”
Autor: Rebecca Donovan

Tytuł: Co, jeśli...

Wydawnictwo: Feeria Young

Narracja: pierwszoosobowa – Cal

Główny bohater: Cal Logan – 20 lat

Romans: Cal + Nyelle

Ogumienie: Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tę okładkę pomyślałam, że jest to kolejna część serii Oddechy. Okazało się jednak, że jest to pojedyncza opowieść, co całkowicie mnie zaskoczyło. Nie spodobało mi się to, że zrobili tę grafikę tak podobną do poprzednich, które pięknie razem tworzyły jedną serię.

Najlepsze zastosowanie: Cal, Nicole, Rae i Richelle byli najlepszymi przyjaciółmi przez długi czas. Mieszkali blisko siebie i spotykali się każdego dnia, aby się pobawić. Pewnego dnia Richelle wyjechała, a Nicole odwróciła się od Cala i Rae. Przez całe liceum zachowywała się wyniośle, trzymając z najbardziej popularnymi dziewczynami w szkole. Mimo że już się do nich nie odzywała, Cal nie potrafił wyrzucić jej ze swej pamięci. Czuł, że za jej ucieczką od przyjaciół z dzieciństwa musi kryć się coś większego. Chciał dostać szansę porozmawiania z nią i omówienia wszystkiego, co działo się w przeszłości. Aby tajemnice wreszcie przestały im przeszkadzać. Jednak nigdzie nie było śladu o Nicole. Żadna osoba ze szkoły nie wiedziała, co się z nią dzieje ani gdzie studiuje. Tak jakby zapadła się pod ziemię. Dlatego Cal został mocno zaskoczony, kiedy zauważył dziewczynę na swojej uczelni, oddalonej tysiące mil od rodzinnego miasteczka. Wyglądała ona dokładnie jak Nicole, ale przedstawiła się jako Nyelle. Chłopak nie wiedział, co powinien zrobić, ale dość mocno ciągnęło go do tej dziewczyny. I bardzo chciałby się dowiedzieć, co się wydarzyło, że zmieniła imię i zaczęła studiować w tej zapyziałej dziurze. Cal chce odkryć prawdę, nie ważne co będzie musiał w tym celu zrobić.

Tykać to kijem?: Czytałam trylogię Oddechy tej autorki, dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok tej pozycji, zwłaszcza że wiele osób uważa, że jest ona lepsza od wyżej wymienionej serii. Byłam ciekawa, czy ja również mocniej zakocham się w tej pozycji.

Bohaterowie: Cal jest intrygującym chłopakiem, choć nie do końca dobrze dopracowanym. Podczas czytania ciężko było mi się do niego przekonać, mimo że sprawiał wrażenie naprawdę miłego i fajnego chłopaka, który jest raczej lubiany przez każdą dziewczynę. Nie potrafię znaleźć konkretnych jego przewinień, ale jako pełna postać był dość specyficzny. Nie potrafi odmówić dziewczynie, kiedy zaprasza go na randkę, nawet jeśli zainteresowany jest inną. Kiedy Nyelle proponuje zrobienie czegoś nowego on bez szemrania się zgadza, bez względu na to jak bardzo byłoby to dziwne. Z jednej strony jest to dość fajne, ale z drugiej niepokojące, że Cal wydaje się nie mieć swojego zdania i przystaje na wszystko tylko żeby nie zranić tej drugiej osoby.

Nyelle natomiast jest pełna życia i chęci poznania. Wydaje się być radosną osobą, która chciałaby spróbować wszystkiego, co oferuje jej świat. Ma dość niecodzienne pomysły i dość szybko zmienia zdanie. Potrafi rozmawiać o jednej rzeczy, żeby chwilę później zmienić temat na całkiem coś innego, w ogóle niezwiązanego z poprzednim wątkiem. Mimo wszystko wydaje się być fajną osobą, która poszukuje siebie i jak najszybciej chciałaby się dowiedzieć, kim jest.

Pióro: Książka napisana jest dość prostym i łatwym do przyswojenia językiem, dzięki czemu nie ma problemów z jej przeczytaniem.

Całokształt: Chciałam sprawdzić, czy tezy, że ta książka jest lepsza od serii Oddechy są prawdziwe. Moim skromnym zdaniem w niewielkim stopniu przebija trylogię, jednak nie jest to bardzo wyraźna przewaga. Po prostu Oddechy były moim zdaniem za długie i główna bohaterka miała za dużo złych doświadczeń. Trochę mnie to przerażało, że jedną osobę może spotkać tak wiele zła. Myślę, że dwa tomy wystarczyłyby na zakończenie wszystkiego, a w końcu historia wyszła trochę rozwlekle. Z tego powodu uważam, że Co, jeśli… było trochę lepsze. Wszystko rozwiązało się w dość szybkim tempie i nie trzeba było czekać na zakończenie całego wątku, choć przyznam szczerze, że książka ma swój minus. Przede wszystkim można się domyślić, przynajmniej mniej więcej, z jakiego powodu Nicole stała się Nyelle. Nie jest to fajne, bo element zaskoczenia jest chyba najlepszym składnikiem książki.

Kasia radzi: Myślę, że fani serii Oddechy nie zawiodą się, jednak nie jestem pewna czy polecać tę pozycję, ponieważ nie wniesie ona nic wartościowego i przez dość długi czas nie dzieje się tam nic wartego poważniejszej uwagi. Pozostawię Wam decyzję o tym, czy powinniście próbować się za nią zabierać.

Mój osąd: Potężny heros – 8/10

0 komentarze