Czytelnicze podsumowanie roku 2015

15:47

To ostatni plebiscyt jaki mam do nadrobienia. Prawdopodobnie jest to też ostatni post w tym miesiącu, gdyż obecnie mocno dopadły mnie powtórki do matury i z racji tego, że się na nich skupiam brak mi jakiejkolwiek weny i motywacji do napisania czegoś sensownego na bloga. A nie lubię tworzyć recenzji tylko po to, aby pojawiła się na blogu, bez względu na to jak zła by była. Myślę, że w maju (gdzieś tak około połowy) zacznę wprowadzać moje nowe pomysły i blog nabierze rozpędu. Na razie jednak zapraszam Was na podsumowanie roku 2015. Jeśli chcecie poznać wszystkie książki, które brały udział w zabawie kliknijcie tutaj (półka o nazwie '2015').


Nie miałam tutaj zbyt większych problemów. Mimo że książka Powiedz wilkom, że jestem w domu by Carol Rifka Brunt mnie nie zachwyciła, a wręcz ogromnie rozczarowała, to i tak uważam, że ma jedną z najwspanialszych okładek jakie widziałam. Dodatkowo jest to idealny przykład, że piękno zewnętrzne nie przekłada się na piękno wewnętrzne.

Z wyborem najgorszej okładki był już większy kłopot. Nie byłam do końca przekonana, gdyż jakoś wyjątkowo nie przeczytałam zbyt wielu książek z paskudnymi grafikami. Wybrać jednak coś musiałam i wyszło na to, że tytuł ten zgarnia Ender by Lisa Price. Od początku narzekałam na sztuczność tej postaci i nadal mi jakoś ona nie pasuje.


W książce Prawie jak gwiazda rocka by Matthew Quick występuje dość nieprzeciętna bohaterka. Jest ona niezwykle żywiołowa, pełna optymizmu i chęci niesienia pomocy. Ta dziewczyna to ogromny skarb. Wskazuje na to przede wszystkim to, że mimo swoich problemów nadal potrafi być pełna uśmiechu i pogody ducha. Tytuł najlepszej bohaterki musiał powędrować do Amber.

Trochę miałam kłopotów z wyborem najgorszej bohaterki, ale w końcu postawiłam na Mare z książki Czerwona królowa by Victoria Aveyard. Jest ona niezdecydowana, strasznie dziecinna i leci na każdego, który obieca jej to, czego pragnie. Nie spodobała mi się w ogóle i myślę, że ciężko będzie się do niej przekonać.


Pochodzący z książki pod tytułem Fangirl by Rainbow Rowell, Levi to postać kompletna. Sypiący żartami, pełen empatii, zrozumienia i ciekawości. Sprawia wrażenie idealnego chłopaka i pewna jestem, że niejedna dziewczyna chciałaby mieć takiego ukochanego. On jednak oddał swoje serce innej. Mimo to i tak zasługuje na miano najlepszego bohatera.

Ciężko było mi się na coś zdecydować, gdyż nie uważałam, że jest ktoś, kto zasługiwałby na miano najgorszego z wszystkich książek przeczytanych przeze mnie w 2015 r. Mimo wszystko wybrać musiałam i zdecydowałam się na Bensona z książki Wariant by Robison Wells, którego egoizm i głupota sprawiały, że ciężko było go polubić.


Violet i Finch to główni bohaterowie książki Wszystkie jasne miejsca by Jennifer Niven. Tworzą oni niesamowitą parę, która sprawia wrażenie idealnej. Są jak dwie połówki, które wreszcie się odnalazły i połączyły. Są niesamowici i uwielbiam ich. Kocham ich za wszystko, co robią i każdy ich czyn, aby pomóc sobie nawzajem. Wspaniała para, która zdecydowanie zasługiwała na szczęśliwe zakończenie.

Jeden z Willów z pozycji Will Grayson, Will Grayson by John Green & David Levithan był gejem i to właśnie ten romans nie przypadł mi do gustu (choć przyznać trzeba, że romans tego drugiego Willa też nie był najwyższych lotów). Nie do końca przekonała mnie ta relacja i ciężko było mi się do niej przekonać.


Miałam mały kłopot z wyborem, ale postawiłam w końcu na książkę Cztery sekundy do stracenia by K.A. Tucker. Każda kolejna część tej serii jest lepsza. Byłam zaskoczona, że ta pozycja tak mocno mną zawładnęła. Że aż tak bardzo mi się podobała, bo do tej pory New Adult uważałam tylko za miłą odskocznię. A w niej ujrzałam coś pięknego i niesamowitego.

Wiedziałam, że rozczarowaniem roku będzie Maybe someday by Colleen Hoover. Po świetnym Hopeless, trochę mniej ciekawym Losing Hope oraz niesamowitym Szukając Kopciuszka spodziewałam się czegoś równie dobrego, zwłaszcza, że wielu mówiło, że to cudowna opowieść. Mnie niestety się nie spodobała...


Martyna Raduchowska i jej Czarne światła. Łzy Mai zasługują na największe wyróżnienia, dlatego nie mogłam się oprzeć i stwierdziłam, że jest to najlepsza pozycja, jaką udało mi się przeczytać w 2015 r. Jest pełna intryg, zwrotów akcji, całkiem nowych pomysłów i świetnych bohaterów. Po prostu trzeba się za nią brać i nie opuszczać jej dopóki się nie skończy.

Czy jest ktoś tutaj, kto wątpił, że Płomień pod moją skórą by Anna Todd znajdzie się w tej kategorii? Jestem pewna, że Ci co kojarzą moje narzekania na tę książkę nie myśleli inaczej. Ta pozycja pełna jest okropnych bohaterów, identycznych kłótni, a potem pełnych namiętności momentów godzenia się. Nie posiada nic wartościowego, a tylko może przyspieszyć siwienie.

0 komentarze