263. Recenzja „Kasacja” - Remigiusz Mróz

20:44

„Na świecie jest właśnie taka sprawiedliwość, jaką dostaliśmy. Każdy ma swoją rolę do odegrania. Prokurator wyolbrzymia, my pomniejszamy, a sędzia szuka czegoś pośrodku. A przedtem ktoś układa normę prawną, wokół której wszyscy tańczymy jak pieprzeni Indianie, odpychając się wzajemnie i podkładając sobie nogi. To jest sprawiedliwość w demokratycznym wydaniu.”
Autor: Remigiusz Mróz

Tytuł: Kasacja

Seria: Chyłka i Zordon #1

Wydawnictwo: Czwarta strona

Narracja: trzecioosobowa

Główny bohater: Joanna Chyłka, Kordian Oryński

Ogumienie: Lubię okładki do tej serii. Są dość proste, nieprzerysowane, intrygujące i nie wyróżniają się bardzo kolorystycznie. Po prostu mają stonowane barwy, pasujące do klimatu opowieści i całej historii. Miło się na nie patrzy i raczej nasuwają myśl, że jest to książka z wątkiem kryminalnym.

Najlepsze zastosowanie: Syn znanego biznesmena zostaje oskarżony o morderstwo. Sprawa z pozoru prosta, gdyż oskarżony spędza z ciałami ofiar w swoim mieszkaniu dziesięć dni. Osobą odpowiedzialną za bronienie winowajcy jest Joanna Chyłka – jedna z najlepszych w swoim fachu. Do pracy nad całą sprawą zostaje jej przydzielony aplikant, Kordian Oryński, zwany przez nią Zordonem. Chłopak chcący zbyt wiele i myślący, że teraz, kiedy pracuje w poważnej warszawskiej korporacji jest kimś ważniejszym, komu wiele się należy. Chyłka nico studzi jego zapał i sprowadza go na ziemię. Razem starają się znaleźć punkt zaczepienia. Coś, dzięki czemu mogą sprawić, że oskarżony dostanie najmniejszy wymiar kary. Nie przebierają w środkach, grzebią w śmieciach i szukają czegoś, co pozwoli im stworzyć linię obrony. Nic nie jest jednak proste, kiedy nawet oskarżony nie chce z nimi współpracować. On zamiast rozmawiać woli milczeć, co sprawia, że zadanie staje się coraz trudniejsze. A czas ucieka i nie da się go zatrzymać. Czy Zordon i Chyłka dadzą radę i sprawa zostanie doprowadzona do pozytywnego dla nich finiszu?

Tykać to kijem?: Remigiusz Mróz to może nie najbardziej znany polski autor, ale zdecydowanie dużo się o nim mówi. Przede wszystkim dlatego że jest młody, a dorobek literacki już ma dość duży. Z racji tego, że coraz częściej sięgam po kryminały stwierdziłam, że dobrze byłoby zapoznać się z tym Panem i przekonać się czemu tyle ludzi go zachwala.

Bohaterowie: Postacią wiodącą prym w całej opowieści jest Joanna Chyłka. Interesująca i pełna nieprzeciętnych cech osoba. Urzekła mnie swoją stanowczością, pewnością siebie i brakiem zahamowań. Nawet kiedy się boi nie pokazuje tego po sobie i zachowuje zimną krew. Jest również bardzo dobra w tym co robi i umie wykorzystywać to, co daje jej los. Nagina niekiedy prawo do swoich celów, ale tylko po to, aby pomóc swojemu klientowi. Spodobała mi się jej przebiegłość i umiejętność radzenia sobie w każdej sytuacji. Może nie jest zbyt przyjazna, ale nadrabia to innymi cechami, które sprawiają, że staje się jedną z najciekawszych postaci jakie znam.

Jeśli chodzi o Zordona to nie do końca się z nim polubiłam. Przynajmniej nie początkowo, później już było coraz lepiej. Na samym początku chłopak był zbyt pewny siebie i fakt, że pracuje w dużej korporacji od razu sprawiał, że czuł się jak król świata. Miał o sobie zbyt duże mniemanie, ale Chyłka skutecznie potrafiła ukrócić jego zapędy. Im bardziej zagłębiamy w książkę, tym bardziej zmianie ulega jego charakter. Co prawda nie są to jakieś ogromna metamorfoza, ale przestaje przynajmniej być aż tak pewny swego i zaczyna zauważać, że praca w korporacji to wcale nie jest taka przyjemna i spokojna jak by się mogło wydawać. Może nie zakochałam się w nim na zabój, ale raczej fajny z Zordona chłopak jest. Czekam na więcej historii z nim i Chyłką w roli głównej.

Pióro: Naczytałam się wiele opinii, że Mróz posiada nieprzeciętny styl pisania. Może nie jest to coś niesamowicie odmiennego, ale faktycznie ma coś w sobie, co sprawia, że nie jest łatwo oderwać się od całej historii i pragnie się poznać dalsze losy bohaterów.

Całokształt: Zanim sięgnęłam po tę książkę słyszałam wiele dobrego na temat tego autora. Co prawda ja od niedawna zaczęłam sięgać po kryminały, a taki stricte prawniczy miałam po raz pierwszy w rękach, ale pomyślałam, że warto sprawdzić, co w trawie piszczy. Po skończeniu książki miałam wiele mieszanych uczuć. Cała historia spodobała mi się, bohaterowie, zarówno Ci pierwszo, drugo, trzecio i dalej planowi byli dobrze wykreowani. Ponadto język jest również mocnym atutem i nie ma za bardzo do czego się przyczepić. Słyszałam również, że pan Remigiusz Mróz potrafi robić zaskakujące i nieprawdopodobne zakończenia. Takie, których czytelnik za nic w świecie się nie spodziewa i liczyłam właśnie na ten aspekt najmocniej. Prawdą jest, że byłam zaskoczona zakończeniem i nie rozumiem jak mogłam sama na coś takiego nie wpaść, bo pozornie jest to dość proste do rozwiązania, a jednak nie udało mi się tego dokonać.

Mimo tak wielu pozytywów nie potrafię dać tej książce jakieś bardzo wysokiej oceny. Nie zawiodłam się ani nie było czegoś, co sprawiłoby, że zaczęłabym się nudzić, ale niestety coś mi nie odpowiadało w całej tej opowieści. Przykro mi, ale nie potrafię Wam powiedzieć, co to takiego, bo sama pewna nie jestem, ale jak się dowiem to dam znać. Ale mimo tak mieszanych odczuć mam zamiar dalej brnąć w książki tego pana, bo ogromnie ciekawią mnie dalsze losy Chyłki i Zordona, a także trylogia o Forście i inne tytuły, które zostały przez pana Mroza napisane.

Kasia radzi: Myślę, że fani kryminałów powinni być zadowoleni. Książka jest przyjemna i interesująca. Dzieje się w niej wiele i posiada kilka zaskakujących zwrotów akcji. Ponadto obecni są fascynujący bohaterowie i język, który sprawia, że szybciej wsiąkamy w cały klimat opowieści. Serdecznie polecam.

Mój osąd: Rozkładający się zombie – 7/10

0 komentarze