268. Recenzja „Pieczęć ognia” - Gesa Schwartz

16:33

Nie ma nic gorszego wycedził cicho niż powiedzieć o myślach, że to nic więcej niż tylko myśli. Myśl to jedyna wolność człowieka.”
Autor: Gesa Schwartz

Tytuł: Pieczęć ognia

Seria: Grim #1

Wydawnictwo: Jaguar

Narracja: trzecioosobowa

Główny bohater: Mia Lavie – 17 lat; Grim

Ogumienie: Okładka książki jest intrygująca. Na niewielkiej powierzchni mamy przekazane dość wiele. Przede wszystkim widoczny gargulec nasuwa na myśl, że będzie to opowieść z nim w roli głównej. Ponadto jest sugestia w jakim mieście rozgrywa się akcja. Może nie jest to powalająca grafika, ale mimo wszystko podoba mi się, przede wszystkim, dlatego że nawiązuje do fabuły, a lubię kiedy tak jest.

Najlepsze zastosowanie: Gargulce – kamienne istoty, obserwujące świat z fasad budynków. Od wieków strzegą granicy między światem ludzkim a Innoświatem. Grim jest jednym z nich. Istotą zrodzoną z wulkanu, jeden z najlepszych Cienioskrzydłych. Podchodzi do swej pracy bardzo poważnie i zrobił dla tego świata o wiele więcej niż niejedna Innoistota. Jednak znajdą się tacy, którzy nazywają go zdrajcą. Spowodowane jest to jego niekiedy niezrozumiałym dla gargulców stosunkiem do ludzi. Grimowi zdarzyło się zaprzyjaźnić z człowiekiem, a także nie donieść na chłopaka, którego znalazł w drodze do Innoświata, o którym nie powinien mieć pojęcia. Nie zmienia to jednak faktu, że jest jednym z najlepszych gargulców, który traktuje bardzo poważnie swoją pracę. Pewnego dnia wracając ze służby zauważa swoją przyjaciółkę, która rozmawia z człowiekiem, co jest całkowicie zakazane. Grim zostaje poproszony przez nią o trzymanie tego spotkania w sekrecie, a także o uważanie na chłopaka, z którym rozmawiała. To wprowadza go w wir wydarzeń dość niespodziewanych. Wywiązanie się z umowy sprawiło, że gargulec został zmuszony do pomocy człowiekowi. I to nie chłopakowi, a jego siostrze, co może doprowadzić do nieszczęśliwego końca.

Tykać to kijem?: Ta książka była dość mocno zachwalana, dlatego kupiłam ją sobie z okazji świąt Bożego Narodzenia. W 2014 r. Dwie części za jednym razem. Jak widać musiała swoje przeleżeć, abym zapragnęła się w nią zagłębić. Nareszcie mi się udało.

Bohaterowie: Głównym bohaterem i postacią, którą poznajemy najmocniej jest Grim. Pozornie wydaje się być zimny i nieczuły, czyli taki jaki powinien być gargulec, jednak nie zawsze tak jest. Można odnaleźć w nim wiele ludzkich cech, co zdecydowanie mu się nie podoba. Wolałby być pozbawiony emocji i nie przejmować się tak losem ludzi. Nic nie jest w stanie go zmienić. Dla mnie Grim pozostaje nierozwiązaną zagadką. Podczas czytania całej książki nie dowiadujemy się na jego temat wiele, mimo że przez długi czas możemy oglądać jego poczynania i śledzić każdy jego ruch. Ma wiele masek, które zakłada w zależności od potrzeby. Może nie przenikamy do końca przez jego grubą i twardą skorupę, ale poczułam do niego nieco sympatii. Poczekam na kolejne tomy, aby powiedzieć Wam czy go polubiłam. Na razie jest dobrze, bo nie mam ochoty go zabić, choć do przyjaźni jeszcze daleka droga.

Postacią dość mocno wyeksponowaną jest Mia. Jest to siostra Jakuba, chłopaka, który rozmawiał z przyjaciółką Grima. Ona dopiero wkracza w ten pełen magii, niezwykłych istot i twardych zasad świat. Wszystko jest dla niej zupełnie nowe i ciężko jest jej się oswoić z nowymi wrażeniami. Ale ma specyficzny charakter. Jest nieugięta, nie daje sobie w kaszę dmuchać i stara się jak może, aby osiągnąć swój cel. Ogólnie rzecz ujmując jest to silna dziewczyna. Prawdą jest, że miewała swoje słabsze momenty (kto by nie miał w takiej sytuacji), ale jest to wybaczalne ze względu na sytuację i jej młody wiek. Nie mam jednak wyrobionego zdania na jej temat. Nie powaliła mnie na kolana, ale wydaje się być sympatyczna. Muszę więcej się na jej temat dowiedzieć, aby powiedzieć Wam czy ją lubię.

Pióro: W fantastykę, gdzie wprowadzany jest całkiem nowy świat i reguły w nim panujące trzeba poznać dość mocno, ciężko jest się wgryźć, dlatego spore znaczenie ma styl pisania. Autorka pisze w sposób przystępny i nie ma większych kłopotów z wczuciem się w klimat opowieści.

Całokształt: Świat wykreowany przez autorkę jest dobrze dopracowany i posiada wiele ciekawych postaci. Z tego co czytałam jest to opowieść inspirowana mitologią germańską. Nie miałam pojęcia, że takowa istnieje, dlatego nie wiem na ile jest to prawdą i czy autorka wzięła z niej tylko kilka wątków czy trochę więcej. Mimo wszystko podoba mi się to podejście do tematu, gdyż osoby zaintrygowane tą mitologią mogą spróbować się w nią zagłębić i poznać całkiem nowe i nieznane mity. Sama spróbuję czegoś na ten temat poszukać, jednak nie będę w to mocno wchodzić.

Podobał mi się sposób stworzenia świata, interesujące postaci, czasami nieco niedopracowane, przez co nie łatwo było je rozgryźć oraz fakt, że wiele się dzieje. Momentami było co prawda trochę za dużo tego wszystkiego, ale nie było najgorzej. Największym minusem całej historii jest relacja między Grimem i Mią. Całkowicie pozbawiona emocji. Wszystko między nimi dzieje się okropnie szybko i niespodziewanie. Co niestety sprawia, że wydaje się być sztuczne i zrobione na siłę. Jakby autorka nie do końca wiedziała jak zbudować między nimi więź.

Kasia radzi: Całą historię zapisuję na plus. Myślę, że osoby lubujące się w fantastyce, nowych nieprzeciętnych światach i historiach z wartką akcją znajdą tutaj coś dla siebie. Może nie jest to idealna opowieść, ale jest urzekająca i z całą pewnością przeczytam kolejne części, tym bardziej, że dwójkę mam już od jakiegoś czasu na półce.

Mój osąd: Potężny heros – 8/10

0 komentarze