284. Recenzja „Ekspozycja” - Remigiusz Mróz

18:47

„Jego ojciec mawiał, że migrena jest jak piła łańcuchowa, która rżnie człowiekowi mózg tuż za oczami.”
Autor: Remigiusz Mróz

Tytuł: Ekspozycja

Seria: Komisarz Forst #1

Wydawnictwo: Filia

Narracja: trzecioosobowa

Główny bohater: Wiktor Forst – ok. 40 lat

Ogumienie: Mówiąc szczerze ani nie jestem zachwycona okładką, ani nie sądzę, aby była ona nieładna. Wydaje mi się, że to fajna grafika, pasująca mimo wszystko do treści i gatunku, który jest reprezentowany przez tę powieść. Nie ma się tak naprawdę do czego przyczepić, choć podziwiać również nie bardzo jest co.

Najlepsze zastosowanie: Giewont został splamiony krwią. Na jego szczycie, na znanym wszystkim krzyżu znaleziono martwego mężczyznę. Obnażonego, zimnego, zamordowanego. Nic nie wskazywało na to, że będzie to łatwa sprawa, jednak również nie było przesłanek jak bardzo skomplikowana się ona stanie. Całe zdarzenie bada komisarz Forst, który w ustach mężczyzny odnajduje monetę. Wydaje się, że może to być jakiś punkt zaczepienia, jednak nie dane jest komisarzowi bliżej się temu przyjrzeć, gdyż zostaje odsunięty od całej sprawy i zdegradowany. Forst zaczyna działać na własną rękę. Szuka odpowiedzi na pytania odnośnie morderstwa, ale również stara się dociec, kto stoi za odebraniem mu tej sprawy. W śledztwie niespodziewanie pomaga mu dziennikarka, Olga Szrebska. Razem tworzą dość niecodzienny duet, który w poszukiwaniu prawdy wyjeżdża aż do Rosji, gdzie sprawy mogą przybrać nieprzyjemny obrót. Nic nie jest jednak w stanie przeszkodzić Forstowi. Będzie podążał za mordercą dopóki go nie odnajdzie i nie wymierzy mu sprawiedliwości. Mimo że wie, że nie będzie to łatwe szuka sposobu na odnalezienie Bestii z Giewontu, która zabija coraz więcej osób. Śledztwo prowadzone przez byłego komisarza i wścibską dziennikarkę może doprowadzić ich do bardzo niewygodnej prawdy, ale także zesłać na nich ogromne niebezpieczeństwo. Czy podejmą to wyzwanie?

Tykać to kijem?: Po zapoznaniu się z czterema tomami serii o Chyłce pomyślałam, że nareszcie przyszedł czas na coś innego pióra Pana Remigiusza Mroza. Z tego powodu sięgnęłam po tę pozycję, choć słyszałam, że zbiera dużo gorsze opnie od pani prawnik.

Bohaterowie: Słyszałam, że komisarz Forst nie jest zbyt mocnym ogniwem całej opowieści. Przede wszystkim zarzucana mu jest nieśmiertelność i brak realności. Niestety muszę się z tymi stwierdzeniami zgodzić. Zdaję sobie sprawę z tego, że ta recenzja powinna dotyczyć tylko Ekspozycji, ale do tej pory udało mi się już przeczytać całą trylogię, dlatego pozwolę sobie ocenić tę postać w kontekście całości. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Mówiąc szczerze Forst nie zmienia się wiele podczas całej trzytomowej przygody. Jest arogancki, pewny siebie i mimo wszystko urodzony pod szczęśliwą gwiazdą. Nie starczy palców u rąk, aby zliczyć ile razy udało mu się wychodzić z sytuacji, które dla przeciętnego człowieka skończyłyby się katastrofą, także śmiercią. Co prawda najpierw plątał się w te sytuacje, więc to nie było dla niego dobre, ale zawsze udawało mu się z nich wyjść obronną ręką, co niestety zaczyna w końcu mocno irytować czytelnika. Ja również nie polubiłam jego postaci, przede wszystkim ze względu na jego nieśmiertelność i wszechmocność. Gdyby to wszystko nie było aż tak uwypuklone dużo lepiej czytałoby się tę historię i z całą pewnością większą sympatię czułoby się do głównego bohatera.

Forstowi w całej operacji towarzyszy Olga Szrebska. Dziennikarka dość pewna siebie, wpływowa i znana w środowisku. Tworzy z komisarzem mieszankę wybuchową, jednak chętnie przeczytałabym więcej historii, w których ta dwójka prowadzi razem jakieś śledztwo. Szrebska wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Mimo początkowych obaw co do jej osoby, gdyż widziałam w niej nieco głupiutką dziennikareczkę, później dostrzegłam jej potencjał i inteligencję. Wypada dużo lepiej od Forsta, dlatego dość mocno polubiłam jej kreację. I choć początkowo nie pasowała mi do komisarza na końcu uznałam, że byłaby z nich doprawdy interesująca para.

Pióro: Remigiusz Mróz nieprzerwanie pisze łatwym do przyswojenia językiem, dzięki czemu nawet najgorsze historie czyta się w nieprzyzwoicie szybkim tempie.

Całokształt: Zdawałam sobie sprawę z tego, że jest to książka słabsza od Kasacji, gdyż wiele osób ją tak określało. Byłam przekonana, że mi również nie do końca przypadnie do gustu, kiedy usłyszałam, że główny bohater jest wykreowany na prawie niezniszczalnego. Nie przepadam za takimi zabiegami w książkach, gdzie nie ma magii i nie można nadprzyrodzonymi zdolnościami wszystkiego wyleczyć (choć w takich książkach też nie lubię jak jest to przesadzone). Kreacja bohaterów jak zwykle wychodzi Mrozowi bezbłędnie, ale po prostu obraz Forsta nie do końca mnie do siebie przekonuje. Ma w sobie coś takiego, co mnie od niego odpycha i choćby nie wiem co nie pozwala się polubić.

Co prawda całą historię udało mi się przeczytać w szybkim tempie (jak to zwykle u mnie bywa przy książkach tego pana), jednak cały zamysł nie do końca mnie do siebie przekonał. Gdybym nie znała innych książek Mroza z całą pewnością nie ciągnęłabym tej przygody i podziękowałabym Forstowi po pierwszym tomie. Czy byłby to błąd? Uważam, że nie, gdyż kolejne tomy, mimo że dość interesujące, wcale nie są dużo lepsze od jedynki. Właśnie z tego powodu nie polecam rozpoczynać swojej przygody z Mrozem od Ekspozycji, gdyż zobaczycie nie do końca interesujący obraz, który może Was odrzucić od jego powieści.

Kasia radzi: Ciężko mi powiedzieć czy polecam tę historię. Sama nie do końca jestem do niej przekonana i jakoś nie widzę w niej wielu pozytywów, choć również negatywnych cech nie ma w niej zbyt wiele. Po prostu nie przekonała mnie do siebie. Ale może Wam spodoba się bardziej?

Mój osąd: Rozkładający się zombie – 7/10

0 komentarze