291. Recenzja „Behawiorysta” - Remigiusz Mróz

15:21

„Sztuka manipulowania ludźmi polegała nie tylko na tym, by poznać odpowiednie narzędzia, ale też na tym, by używać ich oszczędnie.”
Autor: Remigiusz Mróz

Tytuł: Behawiorysta

Wydawnictwo: Filia

Narracja: trzecioosobowa

Główny bohater: Gerard Edling – ok. 45 lat

Ogumienie: Ta okładka idealnie pasuje do treści lektury. Przede wszystkim ta nuta, która również pojawiała się na stronie internetowej, z której korzystał zamachowiec. Widać mocne powiązanie, co zdecydowanie się ceni. Poza tym minimalizm odnośnie tej książki to strzał w dziesiątkę. Nie zostało zbyt wiele zdradzone i nadal nie wiadomo czego się spodziewać!

Najlepsze zastosowanie: Przedszkole w Opolu zostaje zajęte przez zamachowca. Mężczyzna nie przedstawia żadnych żądań. Rozpoczyna jednak grę, która może się źle skończyć. Montuje kamerkę i swoje dokonania pokazuje w Internecie. Policja nie wie, co powinna zrobić, dlatego postanawia wezwać byłego prokuratora, Gerarda Edlinga. Jest on specjalistą od mowy niewerbalnej. Potrafi przewidzieć ruch przeciwnika, odkryć jego prawdziwe zamiary, gdyż mowa ciała jego zdaniem nigdy nie kłamie. W tej sprawie, jednak nic nie jest proste. Zamachowiec zdaje się być nieprzenikniony, nawet jak na umysł Edlinga. Jego decyzje również zdają się być zaskakujące. Mężczyzna postanawia przedstawić obserwatorom w Internecie ultimatum. Wybiera jedną z przedszkolanek oraz pięcioletnią dziewczynkę. Widzowie mają zdecydować, która z nich przeżyje zamach. Kobieta ma dzieci, męża i jest jedyną żywicielką rodziny. Dziewczynka jest ciężko chora i nawet lekarze nie widzą dla niej przyszłości. Ludzie mają trzydzieści sekund, aby zadecydować którą z nich ma zabić. Mimo że mężczyzna przekonuje, że nie jest to gra, wszystko wskazuje na coś innego, a jego mowa ciała sprawia nie lada trudności Edlingowi. Czy uda się przerwać Koncert krwi, który rozpoczął zamachowiec?

Tykać to kijem?: Wszystko, co zostało napisane przez Pana Remigiusza Mroza prędzej czy później pojawi się w mojej biblioteczce. Chociaż na Targach Książki w Krakowie miałam nie kupować żadnej książki to powieści autorstwa tego Pana za bardzo mnie kusiły, aby przejść obok nich obojętnie.

Bohaterowie: Postacią, na której skupia się akcja jest przede wszystkim Gerard Edling. Były prokurator, który został zwolniony ze swojej pracy z powodu jednej historii. Teraz nie bardzo kto chce z nim współpracować, jednak znajdzie się przynajmniej jedna osoba, która jest gotowa rozpocząć z nim współpracę. Ale to tylko dlatego że sama się od niego uczyła. Wracając jednak do samego Edlinga. Jest to dość skomplikowana postać, pełna warstw, którą wbrew pozorom wcale nie jest tak łatwo jest rozszyfrować. Teoretycznie mamy wszystkie potrzebne narzędzia, aby móc go przejrzeć, ale tak naprawdę istnieją sprawy, które nam umykają i sprawiają, że nie do końca nam udaje się dostrzec wszystkie wady, zalety, cechy charakteru tego jegomościa. Przyznać jednak trzeba, że został przygotowany z niesamowitą starannością i idealnie wpasowuje się w klimat opowieści. Choć podejmował czasami takie decyzje, które sprawiały, że nie do końca byłam do niego przekonana.

Tak po prawdzie to nie ma osoby, na której akcja skupiała się na równi, co na Edlingu. Oczywiście, nie licząc samego zamachowca. Jednak to całkowicie zrozumiałe, gdyż wszyscy chcą się dowiedzieć, kto jest mordercą i w jaki sposób działa. Powiem szczerze, że ta postać została również świetnie skonstruowana. Może nie poznajemy go dogłębnie, ale mimo wszystko dość sporo się na jego temat dowiadujemy. Wystarczająco, aby móc wyrobić sobie opinię na temat jego poczynań i zacząć zastanawiać się, co samemu by się uczynił, gdyby ktoś dawał nam podobne ultimatum. Sama nie doszłam do żadnych wniosków, gdyż byłoby to niezwykle trudne.

Pióro: Styl pisania Pana Mroza sprawia, że ciężko jest się oderwać od lektury. Mi przeczytanie tej prawie pięciuset stronicowej książki zajęło niecałe dwa dni. To chyba o czymś świadczy?

Całokształt: W sobotę, 29 października 2016 zakupiłam tę książkę na Targach Książki w Krakowie. Tego samego dnia po powrocie do hostelu zabrałam się za jej czytanie. Udało mi się ją skończyć następnego dnia rano, niedługo przed odbywającym się spotkaniem z autorem. Przyznałam się Panu Mrozowi, że chwilę wcześniej przerzuciłam ostatnią stronę w tej powieści. Wtedy zapytał mnie o wrażenia z lektury. W tamtym momencie byłam skołowana. Wydarzenia, które miały miejsce w tej powieści pozostawiły w mojej głowie ogromny mętlik, dlatego nie byłam w stanie powiedzieć, co na jej temat sądzę, choć zdecydowanie zapisywałam lekturę na plus. Powiedziałam, że potrzeba mi chwili czasu, aby to wszystko poukładać w swojej głowie. Teraz mogę powiedzieć z całą pewnością, że jest to najlepsza książka Pana Mroza jaką udało mi się do tej pory przeczytać. Niezaprzeczalnie.

Behawiorysta to nie jest lektura dla każdego. Ma swoje mroczne zakamarki, w które nie każdy miałby ochotę zaglądać. Posiada miejsca, które przyprawiają o dreszcze i gęsią skórkę. Jeśli jesteś osobą o słabych nerwach, zdecydowanie trzymaj się od tej książki z daleka. W tej książce krew się leje, a trup ściele się gęsto. Pan Mróz nie poskąpił nam opisów zbrodni, jakich dopuścił się zamachowiec, za co był chwalony, a także potępiany. Widziałam recenzje, w których czytelnicy zarzucali mu niezbyt przyjazne dla oka opisy, które były po prostu przesadzone. Sama nie mam nic do zarzucenia, gdyż uważam, że były one mimo wszystko odpowiednio wyważone. Zawierały w sobie odpowiednią dozę strachu, a przede wszystkim realności. Co prawda zdarzało mi się niektóre z nich omijać, gdyż nie jestem twardzielką i zdecydowanie ruszają mnie takie rzeczy, jednak te, które przeczytałam przyprawiały mnie o dreszcze i szokowały. Czyli dokładnie tak, jak powinno być w przypadku tej książki.

Jest jednak jedna rzecz, która sprawiła, że nie mogę dać wyższej oceny tej powieści. Gdyby zostało to inaczej poprowadzone mogłabym nawet pokusić się o najwyższą notę, a tak zjechaliśmy o dwie w dół. Cóż to takiego? Zakończenie. Nie podoba mi się ani trochę to, w jaki sposób została skończona ta historia. Przede wszystkim udział Edlinga w nim mnie zaskoczył. Co prawda sama nie wiem jak inaczej można by zakończyć tę opowieść, ale zdecydowanie nie podoba mi się droga jaką obrał autor.

Kasia radzi: Osoby, które lubią Pana Mroza sięgną po Behawiorystę i bez moich rekomendacji. Jednak jeśli jeszcze nie miałeś/nie miałaś okazji poznać książek tego Pana to nie wiem czy zaczynanie od tej powieści jest dobrym pomysłem. Ja radziłabym zacząć od Kasacji, a dopiero potem brać się za tę historię.

Mój osąd: Potężny heros – 8/10

0 komentarze