310. Recenzja „Na zawsze razem. Ella i Micha” — Jessica Sorensen

17:43

„Z każdą przelaną łzą kradnie kolejną cząstkę mojego serca, aż obejmuje je całkowicie we władanie. Uświadamiam sobie, że nawet w ciężkich czasach, którym z pewnością będziemy musieli stawić czoło, nigdy nie będę mógł od niej odejść.”
Autor: Jessica Sorensen

Tytuł: Na zawsze razem. Ella i Micha

Seria: Nie pozwól mi odejść #2

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Narracja: pierwszoosobowa — Ella i Micha

Główny bohater: Ella Daniels — 18 lat, Micha Scott — 20 lat

Romans: Ella + Micha

Ogumienie: Te okładki to jakiś koszmar. Nie chodzi o to, że są nieładne (chociaż moim zdaniem są), ale bardziej o to, że ani trochę nie pasują do tej mrocznej, czasami smutnej atmosfery. Pewna jestem, że chodziło bardziej o ukazanie pozytywnych aspektów. Jednak osoba, która sięgnie po tę powieść ze względu na okładkę może się nieco zdziwić. Dlatego uważam, że coś tutaj nie pasuje.

UWAGA! RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z PIERWSZEJ CZĘŚCI [NIE POZWÓL MI ODEJŚĆ. ELLAI MICHA]! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!

Najlepsze zastosowanie: Ella i Micha nareszcie są razem. Niestety na odległość. Ella pragnie zakończyć naukę, natomiast Micha podróżuje ze swoim zespołem, realizując w ten sposób swoje marzenie o zostaniu muzykiem. Zdaje się, że wszystko idzie ku dobremu. Dziewczyna chodzi na terapie, próbując poradzić sobie z ciężką przeszłością, jednak brak Michy u jej boku nieco to utrudnia. Ella nie czuje się komfortowo. Nie wyraża swoich myśli, nikomu nie zdradza swoich emocji. Nadal ciężko jest ją rozgryźć, mimo że wszyscy starają się jej pomóc. Ella próbuje poukładać sobie wszystko w swojej głowie, jednak nie jest jej łatwo. Sprawy zaczynają się komplikować i dziewczyna nie do końca jest pewna swoich decyzji. Micha stara się wszystko przetrzymać i zrobi wszystko, aby czuła się szczęśliwa, jednak nie jest to proste, kiedy Ella nie chce z nim rozmawiać otwarcieCzy uda im się pokonać przeciwności losu i nareszcie znaleźć spokój w swoich życiach? . Czy parę, która od lat pragnęła być razem w końcu spotka szczęście, które będzie trwało „na zawsze”? Czy „na zawsze” jest możliwe? Czy może być prawdziwe?

Tykać to kijem?: Jessicę Sorensen poznałam przy okazji serii o Callie i Kaydenie. Dwa pierwsze tomy mnie zauroczyły, dlatego z ciekawością sięgnęłam po jej kolejną serię. Ale pierwszy tom przygód Elli i Michy jakoś nie do końca mi się spodobał. Postanowiłam jednak dać jej jeszcze jedną szansę, dlatego zdecydowałam się na przeczytanie Na zawsze razem. Czy było warto?

Bohaterowie: Co ja mam napisać? Mam duży problem z ocenieniem każdej z postaci. Zacznijmy od Elli. Dziewczyna niepewna, zagubiona, niezbyt interesująca. Wiem, że wiele przeszła w swoim życiu i przeszłość mocno oddziałuje na jej osobowość, jednak nie usprawiedliwia jej to całkowicie. Nie do końca podobały mi się jej decyzje. Nie widziałam w niej żadnej dobrej strony. Poza tym nie jest to bohaterka wykreowana w dobry sposób. Jest dość płaska i nijaka. Nawet kiedy czytamy rozdziały napisane z jej perspektywy nie jesteśmy w stanie jej rozgryźć. I tu wcale nie chodzi o to, że jest tajemnicza. Po prostu ma taką nierzeczywistość w swoim zachowaniu. Coś, co sprawia, że ciężko jest mi wyobrazić ją sobie w realnym świecie.

Micha nie jest wiele lepszy. Niby taki pewny swego, zdecydowany, czasami wręcz arogancki i bezczelny, jednak niezbyt to przekonujące. Zwłaszcza, kiedy dodamy do tego jego huśtawki nastrojów i egoizm. Czasami naprawdę mnie dziwiło to, że cały czas mówi o Elli, że trzeba jej pomóc w uporaniu się z przeszłością, a później robił rzeczy, które zdecydowanie nie należały do tej grupy. Miał czasami swoje lepsze momenty, jednak nie powiedziałabym, że go to ratuje. Również papierowa postać bez krzty rzeczywistości.

Pióro: Na całe szczęście w powieściach Jessiki Sorensen dostajemy całe mnóstwo dialogów, nie ma zbyt wielu zbędnych i długaśnych opisów, dlatego wszystko, co napisze czyta się niezwykle szybko.

Całokształt: Ta książka jest bardzo płytka. Historia przedstawiona tutaj to jest mocno naciągana, niepełna i mało realistyczna. Dodatkowo było wiele aspektów, które mnie irytowały. Przede wszystkim to jak bardzo napalony był Micha (choć Ella nie była o wiele lepsza) czy pełne podtekstów wypowiedzi, które musiały pojawić się w każdej rozmowie, która miała miejsce. Poza tym brak jakiegoś punktu kulminacyjnego, do którego to wszystko by dążyło. Co prawda miało miejsce kilka pomniejszych spraw, jednak były one w większości nieznaczące. Liczyłam na rozwinięcie niektórych wątków, które mogłyby wiele ciekawych rzeczy wprowadzić, jednak autorka w ogóle nie poszła w tym kierunku. Całkowicie wszystko spłyciła i raczej nie starała się zbytnio przy pisaniu tej serii. Pewna jestem, że dalej nie pójdę. Dla mnie ten cykl został zakończony. Mimo że polubiłam przyjaciółkę Elli, nie będę dalej w to brnęła, gdyż nie potrafię zdzierżyć tych nierozwiniętych wątków, które autorka nagminnie porzuca. Zamiast zrobić coś interesującego dąży tylko do jak najszybszego zakończenia książki.

Kasia radzi: Nie chciałabym Wam odradzać zapoznania się z tą serią. Nie jest tragiczna, można znaleźć w niej pozytywne aspekty, jak zainteresowania bohaterów czy rzeczy, o których nie mogę powiedzieć, bo to spoilery. Jednak nie polecam jej również mocno. Sami oceńcie czy macie ochotę zapoznać się z nią.

Mój osąd: Zapchlony wilkołak — 5/10

0 komentarze