316. Recenzja „Wieczna prawda” — Brodi Ashton

20:47

„Mówił, że był życiem. I według swojego uznania mógł mnie nim obdarować, bądź mi je odebrać. Miał nade mną ostateczną władzę.”
Autor: Brodi Ashton

Tytuł: Wieczna prawda

Seria: Podwieczność #3

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Narracja: pierwszoosobowa — Nikki

Główny bohater: Nikki Bennet — ok. 18 lat

Romans: Nikki + Jack

Ogumienie: Lubię okładki do tej serii. Są takie proste, niewymagające, a przy tym naprawdę śliczne. Te suknie zwijające się i pływające z wiatrem wyglądają świetnie. Każda z nich podoba mi się na swój sposób. Tutaj jedyne, co mam do zarzucenia to długość ręki naszej modelki. Moim zdaniem jest troszeczkę za długa, co sprawia, że jest nierealistyczna.

UWAGA! RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z PIERWSZEJ I DRUGIEJ CZĘŚCI [PODWIECZNOŚĆ ORAZ WIECZNA WIĘŹ]! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!

Najlepsze zastosowanie: Jack został uwolniony. Mogłoby się wydawać, że to koniec. Cole nareszcie da im spokój i będą mogli żyć razem na dobre i na złe. Jednak to nieprawda. Jedynym do czego dąży Cole jest zrobienie z Nikki królowej Podwieczności. On bardzo tego pragnie, ona chce wieść normalne życie u boku chłopaka, którego kocha. Nienawidzi tego okropnego miejsca, w którym musiała karmić Cole’a przez sto lat. Jednak uwolnienie się od Podwieczności nie jest łatwe. Tym bardziej, że okazuje się, że Nikki znajduje się na pierwszym etapie przygotowań do bycia Wieczną. Dodatkowo Cole ukradł jej serce i nie ma wcale ochoty go oddać. Nikki wraz z Jackiem go poszukują. Czekają aż Wieczny wróci do dawnego mieszkania. Wtedy się tam włamią i odzyskają serce. Jednak Nikki marzy o czymś większym. Nie chce zostać Wieczną, więc potrzebuje obu swoich serc — tego ziemskiego i tego z Podwieczności — aby je zniszczyć i wrócić do swojego zwyczajnego życia. Ale to nie wszystko. Dziewczyna chce zniszczyć miejsce bólu i cierpienia, gdzie Wieczni karmią się ludźmi; gdzie zła królowa trzyma wszystkich w garści. Nikki chce zrównać z ziemią Podwieczność. Jednak nie będzie to łatwe. Będzie musiała się bardzo postarać, aby jej plan wszedł w życie. Do tego będzie potrzebowała więcej niż Jacka. Możliwe, że będzie musiał pomóc jej Cole. Ale jak go przekonać do zniszczenia miejsca, dzięki któremu może żyć wiecznie?

Tykać to kijem?: Jak tylko nadarzyła się okazja, aby przeczytać tę książkę, nie wahałam się nawet sekundy. Czekałam na zakończenie tej trylogii odkąd przewróciłam ostatnią stronę w Wiecznej więzi.

Bohaterowie: Nie przepadałam nigdy za Nikki. Nie uważam jej za okropną bohaterkę, ale zawsze coś zawadzało mi w jej postaci. Przede wszystkim sposób jej rozumowania i to niezdecydowanie widoczne w każdej jej decyzji. Poza tym jej pomysły zawsze były szalone i nie do końca do mnie przemawiały. To nie jest tak, że Nikki jest głupią bohaterką, pełną wad. Ma sporo zalet i wielokrotnie czytelnik może zostać przez nią zaskoczony. Mi po prostu nie do końca pasuje jej osobowość. Czasami bardzo ją lubię, ale niektóre jej decyzje sprawiają, że mam jej serdecznie dosyć i najchętniej wrzuciłabym ją z powrotem do Podwieczności. Niech sobie tam siedzi na wieczność. Na szczęście nie jest to permanentne uczucie. W powieściach młodzieżowych zdarza się o wiele więcej gorszych bohaterek. Nikki wypada przy nich zdecydowanie lepiej.

Fanką trójkątów miłosnych w książkach nie jestem, dlatego nieco drażniło mnie to tutaj. Pierwszy z adoratorów Nikki to Jack — chłopak, który podobno jest jej pisany. Wiele osób z ich otoczenia twierdzi, że idealnie do siebie pasują. Sami również tak twierdzą. Ja nie. Nie przepadam za postacią Jacka. Jego zachowanie przez całą, nie tylko książkę, ale nawet serię, było zupełnie bezsensowne. Nie słuchał, co się do niego mówi, a jego pomysły były całkowicie pozbawione sensu. Zdecydowanie nie mój typ chłopaka. Co innego Cole. Ja wiem, że on się wpisuje w klasyczny typ Bad boya. Ale nie zmienia to faktu, że bardzo go polubiłam. Tym bardziej po wydarzeniach, które mają miejsce w tej części. Nie będę Wam zdradzać, co się wydarzyło, dlatego tutaj zakończę opis bohaterów. Ale pamiętajcie — Cole jest mimo wszystko świetny.

Całokształt: Zakończenie trylogii. Nie jest łatwo zebrać wszystkie myśli odnośnie tej serii. Kiedy zaczynałam ją czytać był rok 2013, za drugi tom zabrałam się mniej więcej rok temu — na pewno było to jeszcze przed maturami. Mimo tak dużej rozpiętości czasu, pamiętałam, co działo się w jedynce. Podczas czytania trzeciego tomu, również nie miałam większych kłopotów z przypomnieniem sobie zdarzeń z poprzednich części. Niesamowite jak ta zwykła, młodzieżowa seria zapadła w moją pamięć.

Jestem zadowolona z tego w jakim kierunku poszła autorka. Podobało mi się poprowadzenie akcji, jednak nie jestem w stanie jej wybaczyć tego okrutnego zakończenia, które nam zaserwowała. Gdyby nie ono, oceniłabym tę powieść zdecydowanie wyżej. Jednak nie jestem w stanie tego zrobić, ponieważ kłóciłoby się to z moim sumieniem. Jestem naprawdę zadowolona z większości rzeczy, które miały tutaj miejsce. Jednak to zakończenie całkowicie mnie zaskoczyło, zmiotło mnie z powierzchni ziemi. Nie mogłam się nadziwić, że autorka zrobiła coś takiego. Ale i tak uważam, że warto zapoznać się z tą częścią. Przynajmniej dla spokoju ducha, aby wiedzieć jak się zakończyła.

Kasia radzi: Fanów dwóch poprzednich tomów nie muszę namawiać do sięgnięcia i po ten. Jednak jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać tej serii, poleciłabym ją zdecydowanie młodszym czytelnikom albo osobom, które mają ochotę na odstresowanie się z książką. Bo ta historia zdecydowanie jest lekka i przyjemna w odbiorze.

Mój osąd: Rozkładający się zombie — 7/10

Wersja wideo:

0 komentarze