323. Recenzja „Przyszłość Violet i Luke'a” — Jessica Sorensen

18:48


Autor: Jessica Sorensen

Tytuł: Przyszłość Violet i Luke’a

Seria: Przypadki #4

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Narracja: pierwszoosobowa — Violet i Luke

Główny bohater: Violet Hayes — 19 lat; Luke Price — 20 lat

Romans: Violet + Luke

Uwaga! Recenzja może zawierać spoilery z „pierwszej” (w całej serii trzeciej, ale o Violet i Luke’u pierwszej) części [PrzeznaczenieViolet i Luke’a]! Czytasz na własną odpowiedzialność!

Najlepsze zastosowanie: Życie nigdy nie oszczędzało Violet, a kiedy znalazła wreszcie trochę szczęścia i spokoju, postanowiło sobie z niej zakpić. Przy Luke’u czuła się bezpiecznie i wszystko wskazywało na to, że ich relacja ma się ku dobremu. Wszystko zepsuła pewna piosenka. Dowiedzieli się przez nią, że matka chłopaka ma coś wspólnego z morderstwem rodziców Violet. Dziewczyną wstrząsnęło to tak mocno, że zdecydowała się wrócić do swojego dawnego życia. Do Prestona, który chce od niej dwóch rzeczy — aby dalej sprzedawała jego narkotyki oraz jej ciała dla siebie. Ona nie czuje się z tego powodu w porządku, ale nie ma dokąd pójść. Wizja ponownego mieszkania pod mostem nie podoba się jej, dlatego stara się przetrwać to ziemskie piekło. Z kolei Luke próbuje zapomnieć. Pije coraz więcej. Uprawia hazard. Egzystuje, bo życiem tego nazwać nie można. W końcu decyduje się na bardzo trudną i niebezpieczną rozgrywkę, gdzie stawka jest niezwykle wysoka. Czas postawić wszystko na jedną kartę.

Bohaterowie: Jak wspominałam w recenzji poprzedniej części, Violet i Luke nie są osobami, z którymi łatwo jest żyć. Niosą ze sobą ogromny bagaż doświadczeń, co sprawia, że dookoła siebie zbudowali ogromne i grube mury, przez które ciężko jest się przebić. Dzięki temu, że autorka zdecydowała się na narrację pierwszoosobową, mamy okazję poznać ich od środka, dlatego łatwiej jest nam ich zrozumieć. Co prawda nie zawsze wszystko jest takie jasne, ale ogólnie nie ma kłopotów w zrozumieniu ich postępowania.

Całokształt: Książka jest bardzo krótka, ma niespełna 250 stron, co mnie bardzo zadziwiło, kiedy ujrzałam ją po raz pierwszy. Jednak większym zaskoczeniem jest fakt, że znalazła się u mnie na drugim miejscu, jeśli chodzi o historie napisane przez tę autorkę. Na pierwszym niezmiennie są Przypadki Callie i Kaydena, ale ta część również mi się podobała. Przede wszystkim bohaterowie wydają się być nieco bardziej otwarci. Może nie rozmawiają ze sobą jakoś bardzo często o swoich kłopotach, zmartwieniach i nadal wiele ukrywają przed sobą (bardziej Violet ukrywa przed Lukiem, w drugą stronę już jest lepiej, ale i tak mówi mu więcej niż wcześniej), także widać między nimi większą więź. Tak, wiem, że książki Sorensen nie są dziełami sztuki i wiele rzeczy mogłoby zostać poprawione, ale nadal będę je lubić. Może z sentymentu, a może dlatego że faktycznie lubię te wszystkie wyboiste miłości, które wymagają sporo uwagi i poświęcenia?

Kasia radzi: Na pewno nie jest to najlepsze New Adult jakie czytałam. Ale bardzo lubię zarówno postaci, jakie się pojawiają w całej historii oraz wydarzenia jakie mają miejsce (znaczy, nie aprobuję przemocy psychicznej czy fizycznej, po prostu chodzi o to, że autorka w dość dobry sposób to wszystko łączy). Co prawda czasami zdarza się jej zbyt jasno określić cel całej opowieści, przez co nie czujemy zaskoczenia zakończeniem, ale ma też bardzo dobre momenty. Jeśli chodzi o to zakończenie — wydaje mi się, że się nie spodziewałam. Znaczy to wydaje się logiczne i w sumie dziwię się, że wcześniej na to nie wpadłam, ale nie czułam się mocno zaskoczona. Jeśli jesteście ciekawi co wydarzy się tutaj to zachęcam do lektury. Ja byłam zadowolona, mam nadzieję, że Wy również będziecie.

Mój osąd: Rozkładający się zombie — 7/10

0 komentarze