„Diabolika” — S.J. Kincaid

11:25

Seria: Diabolika #1

Wydawnictwo: Moondrive

Narracja: pierwszoosobowa — Nemezis

Główny bohater: Nemezis

Romans: Nemezis + Tyrus

Najlepsze zastosowanie: Diaboliki zostały stworzone, aby chronić ludzi. Ich zadaniem jest niwelowanie zagrożenia, które może się pojawić. Mogą nawet zabijać i ujdzie im to na sucho. Diaboliki nie mają uczuć, zostały tak zaprogramowane, aby myślały tylko i wyłącznie o dobru osoby, którą chronią. Nemezis jest Diaboliką Sydonii, córki senatora. Zrobi dla niej wszystko i aby ją uchronić przed wędrówką w paszczę lwa, sama się tam wybiera, podając się za Sydonię. Musi udawać arystokratkę i nie pozwolić, aby ktokolwiek domyślił się prawdy. Jednak wtedy niezdolna do uczuć istota zaczyna dostrzegać coś dziwnego. Ona także potrafi czuć.

Bohaterowie: Mówiąc szczerze, właśnie bohaterowie są jednym z większych mankamentów tej książki. Są dość papierowi, mało realistyczni, nie sprawiają, że chce się ich lubić. Ponadto nie zostają na długo w pamięci. Oprócz Nemezis, która po prostu jest główną bohaterką i to ona prowadzi narrację, dlatego coś o niej wiemy i mocniej ją pamiętamy, tylko Tyrus jeszcze jako tako może zwracać naszą uwagę. Dla mnie Diabolika nie była zbyt ciekawą osobistością. Liczyłam na więcej bezwzględności mimo wszystko i nie czułam w ogóle jej determinacji. Słyszałam hasła, które wygłaszała, jednak nie widziałam jej chęci podporządkowania się im, przekonania, że czyni to, co powinna.

Poza Nemezis najmocniej widocznego mamy Tyrusa i w sumie jest to najbardziej interesująca postać w całej tej opowieści. Przynajmniej przez większość czasu, pod koniec robi się taki trochę ciapowaty i nie do końca wszystko mi w nim pasowało. Niektóre jego decyzje mi się nie podobały i widziałam więcej wad niż zalet. Tyrus miał duży potencjał, mógł być postacią, która uratuje tę historię, jednak nie dźwignął tego ciężaru i pod koniec zlał się z tłem. Zupełnie jak reszta.

Całokształt: Książkę przeczytałam przez Zuzę z kanału Kulturalna szafa, ponieważ bardzo, ale to bardzo się nią zachwycała. Byłam ciekawa jak wypada pozycja, która u niej wywołała tak wiele pozytywnych emocji. Diabolikę przeczytałam tego samego dnia, co ją zaczęłam, jednak nie znaczy to, że była to dobra historia. Była napisana prostym językiem i nie zawierała żadnych mocniej skomplikowanych elementów. Świat był niedopracowany, przez co nie mamy zielonego pojęcia czy jest to zupełnie inna kraina czy po prostu Ziemia za kilkadziesiąt czy kilkaset lat. Nie da się tego stwierdzić, ponieważ dostajemy za mało informacji. Zdecydowanie jestem zawiedziona, że autorka nie zdecydowała się na dopracowanie tej materii.

Zuza wspominała, że w tej książce nie doświadczymy schematu, że wszystko tutaj jest unikatowe, niepowtarzalne. Guzik prawda. Historia Nemezis, a przede wszystkim jej relacja z Tyrusem jest dość oklepana. Można domyślić się prawie wszystkich zwrotów akcji, które powinny nas szokować. Nie wiem czy to ja naczytałam się już za dużo tego typu książek i nie czuję zaskoczenia, kiedy dzieje się coś niespodziewanego (albo potencjalnie niespodziewanego), czy to te książki robią się coraz bardziej przewidywalne.

Kasia radzi: Nie powiedziałabym od razu, że nie polecam czytać tej książki, ponieważ wiem, że jest bardzo dużo osób, którzy są w niej zakochani, którzy uwielbiają świat w niej ukazany, jednak nie powiedziałabym też, że ją polecam. Posiada ona wiele błędów, używa wielu schematów i nie nastraja to nas pozytywnie. Jeśli macie ochotę to sięgnijcie po nią, może Was do siebie przekona.

Mój osąd: Krwiożercza syrenka — 4/10

0 komentarze