„Dwór skrzydeł i zguby” — Sarah J. Maas

20:53

UWAGA! RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z PIERWSZEJ I DRUGIEJ CZĘŚCI [DWÓR CIERNI I RÓŻ ORAZ DWÓR MGIEŁ I FURII]! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!

Seria:  Dwór cierni i róż #3

Wydawnictwo: Uroboros [Grupa Wydawnicza Foksal]

Narracja: pierwszoosobowa — Feyra, Rhysand

Główny bohater: Feyra — ok. 20 lat

Romans: Feyra + Rhysand

Najlepsze zastosowanie: Feyra nareszcie znalazła miejsce, w którym czuje się dobrze i otoczona jest ludźmi, na których jej zależy oraz którym zależy na niej. Jednak przeszłość upomina się o nią. Dziewczyna sądziła, że ucieczka od Tamlina i przekazanie jasnej wiadomości Lucienowi, że lepiej jej z Rhysandem, sprawi, że Dwór Wiosny zupełnie o niej zapomni i będzie mogła sobie w spokoju budować nowe życie na Dworze Nocy. Jednak książę Dworu Wiosny z niej nie zrezygnował. Zdecydował się na zawarcie paktu z diabłem — królem Hybernii, który pragnie Prythianu dla siebie. Feyra decyduje się na trudny krok i aby uspokoić Tamlina udaje, że Rhys rzucił na nią urok. Z pomocą swoich nadprzyrodzonych zdolności oraz niesamowitej gry aktorskiej wraca na Dwór Wiosny, gdzie będzie obserwować poczynania księcia Dworu Wiosny. Chce sprawdzić jak wygląda jego układ z królem Hybernii oraz jak bardzo należy się zbroić. Wojna jest nieunikniona, jednak zanim wybuchnie trzeba zebrać jak największą liczbę sprzymierzeńców. A z całą pewnością to nie będzie łatwe, ponieważ Rhysand nie cieszy się wielką popularnością. Przyszedł jednak czas na odkupienie swoich win i pokazanie jakim jest się naprawdę.

Bohaterowie: Wydaje mi się, że bohaterowie są najlepszym, albo jednym z najlepszych, elementów książek Sary J. Maas. Autorka tworzy naprawdę interesujące postaci, których losy chce się śledzić; pragnie się dowiadywać jak relacje między nimi się ułożą i czy nasze typy, jeśli chodzi o pary, się ziszczą. Prawda jest taka, że sama wpadłam w sidła zastawione przez Maas. Niezwykle podobają mi się wszystkie postaci ukazane w każdej książce. Oczywiście nie wszyscy są na tyle fajni, abym ich lubiła, jednak każdego uważam za wartościowego i dobrze zbudowanego, choć zdecydowanie są też bohaterowie, którzy powinni otrzymać więcej miejsca. Jednak mimo wszystko jestem pod wrażeniem tego jak świetnie zbudowane są postaci, choć styl wcale nie jest najlepszy. Nie mamy też aż tak wspaniałej historii (przynajmniej moim zdaniem), jednak jest coś w prozie Maas, co przyciąga czytelników i najprawdopodobniej są to bohaterowie.

W Dworze skrzydeł i zguby zostaje nam przedstawionych kilku zupełnie nowych bohaterów, a także mamy rozwinięcie kilku postaci, które pojawiały się już w poprzednich częściach. Ponadto mamy naprawdę dobrze pokazane relacje między bohaterami, przede wszystkim te romansowe albo raczej flirciarskie. Przyjacielskie i miłosne są, w moim mniemaniu, zazwyczaj nieco zbyt patetyczne i wzniosłe. Dla mnie Maas trochę przesadza, kiedy zaczyna opisywać to jak bohaterowie bardzo się kochają albo rozmawiają o tym jak wspaniałą rodziną są. Na początku nie było to takie złe, wiedziałam, że przypominanie o tym w okresie wojny jest niezwykle ważne, jednak nie aż tak często. W pewnym momencie robiło mi się już niedobrze jak widziałam te wszystkie wzniosłe opisy, jak to miłość jest wspaniała i niesamowita i w ogóle nieskończona. Nawet nie zliczę ile razy przewracałam oczami przy takich tekstach.

Całokształt: Będąc zupełnie szczerą, mam naprawdę duży problem z ocenieniem tej książki. Podobali mi się bohaterowie — zarówno ci starzy, nowi czy ci starzy odkryci na nowo — doceniam także przemianę Feyry, ponieważ ona jest naprawdę wielka, choć zdarzały jej się momenty, kiedy zdawała się jednak być nieco niespójna; ponadto wykreowany świat też nie jest najgorszy i poprowadzenie akcji też jest bardzo fajne; poza tym Maas świetnie pokazała bitwy — sceny batalistyczne zostały stworzone naprawdę świetnie, już nie mogę się doczekać zakończenia Szklanego tronu; jednak to wszystko nie sprawia, że uwielbiam tę książkę. Są momenty, kiedy wręcz jej nie cierpię. Kwestią nie jest to, że Maas zostawiła nam więcej otwartych wątków niż zamkniętych, choć słyszałam o takim wytłumaczeniu tego zjawiska, że ktoś jest zawiedziony. Nie wiem czy dokładnie o to mi chodzi, ale z całą pewnością dla mnie ta pozycja jest nieco za bardzo przegadana. Przez trzy czwarte książki nie dzieje się nic szczególnego, właściwie sobie patrzymy, co oni robią, a to nawet nie jest planowanie. Naprawdę niewiele wiemy na temat tego jak miałaby wyglądać bitwa. Wszystko wydaje się być ustawione poza sceną, my oglądamy już sam efekt.

Mam jeszcze kilka uwag, jednak one wymagałyby głębszego wejścia w fabułę, a co za tym idzie zaspoilerowania Wam niektórych rzeczy, dlatego poprzestanę na tym, co już powiedziałam. Nie znaczy to jednak, że nie wypunktuję tych uwag. Jutro wrzucę spoilerowy post odnośnie ACOWARu, więc każdy kto już przeczytał albo kto nie ma zamiaru czytać, ale nie przeszkadzają mu spoilery będzie mógł sobie sprawdzić, co mi się podobało lub nie podobało, ale już tak konkretniej.

Kasia radzi: Ta książka nie jest zamknięciem. Otwiera bardzo dużo wątków, które pewnie będą kontynuowane w A Court Of Frost And Starlight, ponieważ i tak już wiemy, że będzie to normalna powieść z wydarzeniami, które nastąpiły po tym tomie. Polecam tę książkę bardziej osobom, które są pewne, że będą kontynuować przygodę z tą serią, bo jeśli oczekuje się tutaj jakiejś klamry, to raczej można się przeliczyć.

Mój osąd: Rozkładający się zombie — 7/10

0 komentarze